Rafał Komarewicz, poseł klubu Centrum wchodzącego w skład koalicji rządzącej, skrytykował wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W Popołudniowej rozmowie w RMF FM ocenił, że nasilający się spór wokół TK jest „trochę taką zasłoną dymną”, korzystną dla dwóch największych partii, Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.
Krytyka wyboru Macieja Berka
Szef sejmowej komisji gospodarki i rozwoju przypomniał, że wcześniej był przekonywany przez polityków Koalicji Obywatelskiej do poparcia zasady, aby w Trybunale Konstytucyjnym nie zasiadali politycy. Jego zdaniem późniejszy wybór Macieja Berka stoi w sprzeczności ze standardami, które obiecywano wyborcom. Berek jeszcze kilka tygodni wcześniej był ministrem w rządzie Donalda Tuska, a lider KO określał go jako swoją „prawą rękę”.
Poseł: są ważniejsze problemy
Komarewicz przekonywał, że temat Trybunału nie jest dla wielu Polaków bezpośrednio odczuwalny ani zrozumiały. Jako ważniejsze sprawy wymienił ochronę zdrowia, zmiany modelu gospodarczego oraz pytanie o to, gdzie w przyszłości pracę znajdą dzieci. Ocenił też, że od ponad dekady sytuacja w polskim sądownictwie się pogarsza, a odpowiedzialność za ten stan jest przerzucana między PiS i KO. W jego ocenie spór o TK odciąga uwagę od problemów, które powinny być przedmiotem bieżącej pracy polityków.
Nie wiadomo, jak zakończy się wymiana stanowisk dotycząca Trybunału. Maciej Berek wszedł we wtorek do części sędziowskiej gmachu TK, co według komunikatu instytucji nastąpiło za zgodą jej prezesa Bogdana Święczkowskiego. Nadal nie został jednak dopuszczony do orzekania. Kontrowersje wzbudza także fakt, że złożył przysięgę bez fizycznej obecności prezydenta. Berek napisał w serwisie X, że „słynne drzwi” zostały otwarte, a do zwykłej pracy sędziowskiej wkrótce będzie można przystąpić. Nie wyjaśnił, na czym opiera to przekonanie.