Jordan Jenkins był o krok od zakończenia żużlowej kariery. Po rozczarowującym okresie w Redcar Bears zamierzał sprzedać cały sprzęt i rozpocząć pracę na pełen etat. Brytyjczyk mierzył się nie tylko z problemami sportowymi, lecz także z kontuzjami i coraz trudniejszą sytuacją finansową. Przełom przyniósł jeden telefon z Berwick Bandits.
Krótki kontrakt dał mu kolejną szansę
W maju klub z Redcar odsunął Jenkinsa od składu i zastąpił go Simonem Lambertem. Zawodnik nie zdołał wcześniej odnaleźć się po transferze z Oxford, a jego rozwój dodatkowo zahamowały kontuzje. Jak przyznał w klubowych mediach Berwick, musiał spłacać kredyt hipoteczny, a w jego rodzinie oczekiwano narodzin dziecka. W tej sytuacji praca na pełen etat wydawała mu się najbardziej prawdopodobną przyszłością.
Jenkins był już bliski sprzedaży sprzętu, kiedy odezwali się działacze Berwick Bandits. Klub potrzebował tymczasowego zastępstwa za kontuzjowanego Reida Battye'a, który doznał złamania kręgów, i zaproponował Brytyjczykowi 28-dniowy kontrakt. Właściciel zespołu Jamie Courtney przekonał zawodnika do kolejnej próby, obiecując, że pozwoli mu odejść, jeśli współpraca nie przyniesie efektów.
Debiut, który zmienił sytuację
Już w pierwszym meczu przeciwko Glasgow Jenkins zdobył 14 punktów z bonusem. W jednym z wyścigów pokonał Kyle'a Howartha, od którego wcześniej pożyczył silnik i któremu nie zdążył jeszcze za niego zapłacić. Żartobliwa uwaga rywala stała się jednym z symboli jego powrotu do dobrej dyspozycji.
Tymczasowa umowa szybko zmieniła się w stałą współpracę, a Jenkins został ważnym ogniwem Berwick Bandits. Sezon zakończył triumfem w finale Knock-Out Cup w Plymouth. Po raz pierwszy od trzech lat nie musiał przedwcześnie wycofywać się z rozgrywek z powodu kontuzji. Dobra forma otworzyła mu także drogę do SGB Premiership i kontraktu z King's Lynn. Mimo zainteresowania innych klubów oraz możliwości znalezienia pracodawcy bliżej rodzinnego Norwich zdecydował się zostać w Berwick na sezon 2027.
Jenkins ma również epizod związany z polskim żużlem. W 2022 roku wystąpił w ośmiu meczach Włókniarza Częstochowa w U24 Ekstralidze. Zdobył 35 punktów i sześć bonusów, jednak później nie pojawiał się na kolejnych meczach i treningach, tłumacząc to między innymi problemami logistycznymi. Dziś jego kariera trwa dzięki decyzji, która początkowo miała być tylko krótkoterminowym zastępstwem.