Kewin Sasak wciąż czeka na moment, w którym będzie mógł pokazać pełnię swoich możliwości podczas mistrzostw Europy 2026. Reprezentant Polski jest obecnie zmiennikiem Bartłomieja Bołądzia, który wykorzystał swoją szansę i prezentuje wysoką formę. Sasak podkreśla jednak, że nie ma problemu z decyzją trenera Nikoli Grbicia i koncentruje się na pracy oraz gotowości do gry.
Kontuzja barku nie wykluczyła go z kadry
Atakujący od końcówki 2025 roku zmagał się z kontuzją barku. Uraz był na tyle poważny, że rozważano operację, która mogła wykluczyć go z końcówki sezonu klubowego i postawić pod znakiem zapytania jego udział w sezonie reprezentacyjnym. Po konsultacjach ze specjalistami Sasak zdecydował się na leczenie zachowawcze. Ostatecznie przyniosło ono efekt, a zawodnik znalazł się w kadrze powołanej przez Grbicia. Jak relacjonował, na bieżąco informował selekcjonera o stanie zdrowia. Najważniejsze było ustalenie, czy konieczna będzie operacja. Ostatecznie udało się jej uniknąć.
Sasak czeka na swoją szansę
Początek sezonu reprezentacyjnego również nie był dla niego łatwy. Kolejne problemy zdrowotne utrudniły przygotowania, a w Lidze Narodów otrzymywał niewiele okazji do gry. Zdobył w tych rozgrywkach 10 punktów, ale mimo tego Grbić zabrał go na mistrzostwa Europy. W turnieju Sasak pojawiał się na boisku jako zmiennik Bołądzia. Szkoleniowiec dawał mu szanse w każdym meczu poza spotkaniem z Ukrainą, jednak atakujący nie zdołał dotąd znacząco wpłynąć na losy rywalizacji.
Sasak zachowuje spokój i nie zamierza rezygnować z walki o ważną rolę w drużynie. Przyznał, że stara się trenować oraz grać tak, aby pomagać zespołowi i być gotowym na najważniejszy moment turnieju. Jednocześnie docenia dyspozycję Bołądzia. „W tym momencie gra Bartek i ja z tym nie mam żadnego problemu, bo prezentuje bardzo wysoką formę”, powiedział. Reprezentant Polski liczy, że z każdym dniem będzie lepiej, a jego forma nadejdzie na najważniejsze mecze.