Lech Poznań nie pozostawił Koronie Kielce żadnych złudzeń. W niedzielnym meczu 11. kolejki PKO Ekstraklasy gospodarze wygrali aż 6:1, a losy spotkania rozstrzygnęli jeszcze przed przerwą. Po nieudanym występie w Lidze Europy zespół z Poznania odpowiedział w najlepszy możliwy sposób, pokazując dużą skuteczność i zdecydowaną przewagę nad rywalem.
Lech prowadził czterema golami po pierwszej połowie
Lech od początku narzucił wysokie tempo i szybko zaczął budować przewagę. Do przerwy gospodarze prowadzili 4:0, a po zmianie stron dołożyli jeszcze dwie bramki. Na listę strzelców wpisali się Pablo Rodriguez, który zdobył dwa gole, Mikael Ishak, również autor dwóch trafień, Patrik Walemark oraz Yannick Agnero. Jedyną bramkę dla Korony Kielce strzelił Camilo Mena. Wynik 6:1 podkreślił różnicę między zespołami w tym spotkaniu.
Mocna reakcja po porażce z Bayerem
Występ Lecha był szczególnie istotny po czwartkowej porażce 0:4 z Bayerem Leverkusen w europejskich pucharach. Komentatorzy podkreślali, że poznaniacy szybko zmazali plamę po tym spotkaniu i wrócili do skutecznej gry w Ekstraklasie. Tomasz Włodarczyk określił Pablo Rodrigueza i jego kolegów jako grupę, która w ostatnim czasie mocno daje się we znaki ligowym rywalom. Dawid Dobrasz zwrócił uwagę, że Lech oraz Rodriguez wyraźnie odbudowali się po europejskiej lekcji. Damian Smyk podsumował z kolei, że po trudnych meczach w Europie poznaniacy dominują nad krajowymi przeciwnikami.
Po drugiej stronie znalazła się Korona, która po wysokiej porażce została określona przez komentatorów jako zespół znajdujący się w kryzysie. Szymon Janczyk ocenił, że spotkanie w Poznaniu mogło być ostatnim meczem Jacka Zielińskiego w roli trenera kielczan. Jan Ekwiński wskazywał natomiast, że Korona w starciach z czołówką pozostaje bezsilna, a wynik 1:6 dodatkowo wzmocnił pytania o dalszą przyszłość szkoleniowca. Żadne oficjalne informacje o zmianie trenera nie zostały jednak w źródle potwierdzone.