Minister energii USA Chris Wright powiedział, że Rosja nie ma obecnie wystarczającej ilości oleju napędowego, aby go eksportować. Jego zdaniem ogłoszone przez Donalda Trumpa zawieszenie sankcji na rosyjski diesel nie jest prezentem dla Moskwy, lecz zachętą do ograniczenia wojny z Ukrainą. Wright przedstawił takie stanowisko w wywiadach dla ABC i CNN.
Diesel jako narzędzie presji
Wright podkreślił, że decyzja nie oznacza zniesienia sankcji na rosyjską ropę naftową. Chodzi o czasowe zawieszenie ograniczeń dotyczących produktu, którego Rosja, według ministra, obecnie nie eksportuje i nie może eksportować bez zmiany swojej polityki. Aby zwiększyć dostawy oleju napędowego za granicę, Moskwa miałaby ograniczyć wysiłek wojenny, doprowadzić do zawieszenia broni w sektorze energetycznym albo zakończyć wojnę. Minister przekonywał również, że rozwiązanie może zwiększyć światowe zasoby paliwa i przynieść korzyści amerykańskim konsumentom.
Inne uzasadnienie przedstawiali Trump i Rubio
Wersja przedstawiona przez Wrighta różni się od wcześniejszych wypowiedzi Donalda Trumpa i sekretarza stanu Marco Rubio. Trump zapowiadał, że Rosja natychmiast sprzeda 300 tys. ton oleju napędowego, a łącznie na rynek trafi 4,8 mln ton paliwa. Przedstawiał porozumienie jako sposób na obniżenie globalnych cen diesla. Rubio mówił natomiast, że rosyjski olej napędowy i tak zostanie sprzedany, a różnica będzie dotyczyć tego, ile paliwa otrzymają Stany Zjednoczone. Trump początkowo wskazywał USA i inne państwa jako odbiorców, a później mówił o uwolnieniu paliwa na rynku światowym.
W ramach porozumienia Stany Zjednoczone zawiesiły do kwietnia sankcje dotyczące handlu rosyjskim olejem napędowym. Rosja wprowadziła zakaz eksportu benzyny i diesla po ukraińskich atakach na rafinerie w lipcu, a krótko przed ogłoszeniem porozumienia przedłużyła go do końca października. Oznacza to, że możliwość wykorzystania rosyjskiego paliwa na rynkach zagranicznych zależy zarówno od decyzji Waszyngtonu, jak i od ograniczeń wprowadzonych przez Moskwę.