Francja zawiesiła użycie granatów obezwładniających podczas protestów uczniów, które objęły szkoły i ulice w wielu częściach kraju. Decyzja ministra spraw wewnętrznych Laurenta Nuñeza zapadła po poniedziałkowym incydencie w Lens, gdzie 15-letni uczestnik protestu stracił dłoń w wyniku eksplozji granatu. Minister polecił wstrzymać stosowanie tej broni do czasu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Władze i uczniowie przedstawiają różne wersje tego, co wydarzyło się przy liceum Auguste Béhal.
Decyzja po incydencie w Lens
Według władz chłopak podniósł granat, który następnie eksplodował. Protestujący uczniowie twierdzą natomiast, że został on trafiony bezpośrednio po wystrzeleniu środka przez funkcjonariusza. Żadna z tych wersji nie została w materiale przedstawiona jako ostatecznie potwierdzona. Lokalny prefekt przekazał, że policja została zaatakowana przez ponad 200 uczniów, którzy mieli rzucać kamieniami i fajerwerkami. Właśnie w związku z tym zdarzeniem minister mówił o potrzebie ustalenia faktów przed wznowieniem użycia granatów.
Chodzi o środki określane jako nieśmiercionośne, wykorzystywane do rozpraszania tłumu. Według opisu zawartego w materiale podczas detonacji wysyłają one niewielkie gumowe pociski. Decyzja o ich zawieszeniu wywołała sprzeciw związku zawodowego policjantów. Jego krajowy sekretarz Jean-Paul Nascimento uznał, że została podjęta pod wpływem emocji. Ostrzegł, że bez tego rodzaju środków funkcjonariusze mogą częściej zbliżać się do protestujących, co jego zdaniem może prowadzić do kolejnych obrażeń.
Protesty objęły szkoły w całym kraju
Demonstracje rozpoczęły się od uczniów szkół średnich, ale szybko dołączyli do nich rodzice, studenci oraz związki zawodowe. Protestujący domagają się lepszych warunków nauki. Chodzi między innymi o stan budynków szkolnych, dostępność nauczycieli i funkcjonowanie placówek. We wtorek na ulice miały wyjść setki tysięcy osób. Według danych rządu liczba uczestników przekroczyła 250 tysięcy, podczas gdy związki uczniowskie szacowały ją na 450 tysięcy. W części miast policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych.