Apple TV otrzymało w tym tygodniu aktualizację sprzętową, ale razem z nią pojawiła się kolejna podwyżka ceny. Model kosztuje teraz od 299 dolarów. To istotna zmiana dla produktu, którego wcześniejsza cena bazowa wynosiła 199 dolarów i już wtedy była uznawana za wysoką na tle urządzeń do streamingu. Analiza opublikowana przez Six Colors wskazuje, że nowa cena może jeszcze bardziej ograniczyć grupę potencjalnych klientów.
Apple TV ma problem z ceną
Wcześniej pojawiały się opinie, że Apple TV jest produktem praktycznie pozbawionym perspektyw, ponieważ niewiele osób chce wydawać 200 dolarów na zewnętrzne urządzenie do streamingu. Autor analizy nie zgadza się z prostym ogłaszaniem końca produktu tylko dlatego, że nie zdobywa on dużego udziału w rynku. Jego zdaniem urządzenie może być dochodowe i użyteczne także jako produkt niszowy. Jednocześnie przyznaje, że cena 299 dolarów stawia Apple TV w wyjątkowo trudnej sytuacji.
Telewizory coraz częściej nie potrzebują dodatkowego urządzenia
Podstawowym problemem jest zmiana rynku telewizorów. Praktycznie każdy nowy telewizor ma własny komputer i system operacyjny, który pozwala uruchamiać aplikacje streamingowe bez kupowania dodatkowej przystawki. W sklepach można znaleźć modele z oprogramowaniem Roku, Amazonu, Samsunga albo Google. Wszystkie zapewniają dostęp do najważniejszych aplikacji i usług, dlatego dla wielu użytkowników funkcje wbudowane w telewizor są wystarczające.
Zewnętrzne urządzenia nadal mogą mieć sens dla osób, które nie akceptują powolnego, nieeleganckiego lub potencjalnie ingerującego w prywatność oprogramowania telewizora. To jednak mniejsza grupa niż dawniej. Według analizy Six Colors właśnie dlatego kurczy się rynek zewnętrznych odtwarzaczy, a najtańsze streaming sticki