Filmowa AI pod lupą badaczki. „Westworld” najbliżej rzeczywistości, „Mission: Impossible” najdalej


Zdjęcie: © Gabriele Malaspina / Unsplash
Źródło: unsplash.com/photos/CjWsslYVnPI
Filmowa sztuczna inteligencja potrafi być jednocześnie zaskakująco trafna i całkowicie oderwana od technicznej rzeczywistości. Sasha Luccioni, badaczka związana z organizacją Hugging Face, przyjrzała się znanym scenom z filmów i seriali, a następnie oceniła ich realizm. Z jej analizy wynika, że twórcy często dobrze przewidują rozwój konkretnych, ograniczonych zastosowań AI, ale przesadzają z możliwościami systemów, którym przypisują samodzielność, wszechstronną wiedzę i niemal nieograniczoną sprawczość.
Słownik artykułu
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Znacznie bliżej obecnych możliwości technologii są sceny, w których AI rozpoznaje samochody, tablice rejestracyjne albo cechy postaci. Systemy odczytujące numery tablic działają już przy punktach poboru opłat, a rozpoznawanie obiektów rozwinęło się między innymi dzięki pracom nad pojazdami autonomicznymi. Sztuczna inteligencja może także szacować wzrost czy przybliżoną wagę człowieka, na przykład w zastosowaniach monitoringowych. Wynik takiej analizy zależy jednak od warunków. Osoba stojąca w pustym pomieszczeniu nie daje systemowi wielu punktów odniesienia. Gdy obok znajduje się samochód albo stół bilardowy, możliwe jest lepsze przybliżenie rozmiaru. Mniej wiarygodna jest natomiast walka wręcz sterowana przez AI. System musiałby reagować w bardzo krótkim czasie, przewidywać ludzki ruch i uwzględniać zmieniającą się pozycję przeciwnika. Mimo technicznych wątpliwości Luccioni oceniła jeden z takich klipów wysoko, na osiem punktów, uznając, że film zdecydowanie wyprzedził swoje czasy. To przykład sceny, która nie jest w pełni wykonalna przy obecnym poziomie technologii, ale dobrze pokazuje kierunek rozwoju systemów rozpoznających ruch i otoczenie.
Jedną z najsłabiej ocenionych wizji jest ta z „Mission: Impossible”. Film przedstawia algorytm, który miałby samodzielnie hakować satelity, przewidywać zachowania ludzi i manipulować komunikacją. Luccioni podkreśla, że sztuczna inteligencja może być wykorzystywana podczas cyberataków, ale pozostaje narzędziem uruchamianym i wykorzystywanym przez człowieka. Nie zacznie sama z siebie hakować satelitów ani podejmować inicjatywy w sposób przypominający niezależnego przeciwnika. Za cały klip badaczka przyznała trzy punkty. Jednocześnie wysoko oceniła wiarygodność klonowania głosu pokazane w tym filmie. Synteza mowy osiągnęła już wysoki poziom, a w przypadku osób publicznych dostępnych jest wiele próbek głosu, co ułatwia stworzenie przekonującej imitacji. Problemem pozostaje natomiast scena z licznymi wojskowymi dronami działającymi bardzo blisko siebie. Samo latanie nie jest tu największym wyzwaniem. Trudniejsza jest koordynacja maszyn w taki sposób, aby mogły działać w ograniczonej przestrzeni i nie zagrażały sobie nawzajem.
Za najbardziej trafny przykład filmowej sztucznej inteligencji Luccioni uznała scenę z drzewkiem dialogowym w serialu „Westworld”. To starsza metoda budowania chatbotów, oparta na wcześniej rozpisanych ścieżkach rozmowy i z góry przygotowanych odpowiedziach. Taki system nie tworzy swobodnie całej rozmowy. Rozpoznaje określone pytanie lub sytuację i kieruje użytkownika do kolejnego elementu ustalonego scenariusza. Drzewka dialogowe rzeczywiście były wykorzystywane, między innymi w chatbotach pomagających zgłosić zagubienie karty kredytowej. Ich słabością była niestabilność. Wystarczyło pytanie wykraczające poza przewidziany scenariusz, aby rozmowa przestała działać prawidłowo. Zdaniem badaczki właśnie ta konkretność sprawia, że „Westworld” wypada wiarygodnie. Serial nie przedstawia AI jako ogólnej, niewyjaśnionej siły, tylko pokazuje określony sposób budowania systemu. Nowoczesne chatboty działają inaczej. Nie korzystają wyłącznie z deterministycznego planu rozmowy, lecz opierają się na prawdopodobieństwach i przewidywaniu kolejnych słów. Dzięki temu mogą brzmieć bardziej naturalnie i prowadzić rozmowę w mniej sztywny sposób. Nadal jednak potrafią się wykoleić, gdy otrzymają pytanie wykraczające poza zakres danych i wzorców, na których zostały wytrenowane. Różnica między obiema metodami pokazuje, dlaczego filmowe systemy czasem trafnie opisują konkretną technologię, ale niesłusznie przypisują jej zdolności znacznie szersze niż te, które rzeczywiście posiada.
Sceptycznie Luccioni podchodzi do „Ex Machiny”. Jej zdaniem do pewnego stopnia można analizować reakcje fizjologiczne, takie jak stres czy tętno. Nie oznacza to jednak, że system potrafi wiarygodnie wykryć kłamstwo wyłącznie na podstawie obrazu wideo albo krótkiej odpowiedzi. Jeszcze mniej realistyczny jest pomysł, że AI może po prostu odczytywać ludzkie myśli. Do takiego działania potrzebowałaby bezpośredniego dostępu do mózgu. Tę scenę badaczka oceniła na cztery punkty. Ostrożnie oceniła także film „Ona”. Sama idea cyfrowego towarzysza odpowiada społecznym wyobrażeniom o tym, jak może zmienić się relacja człowieka z technologią. Obecne systemy potrafią odpowiadać w sposób przypominający rozmowę, ale przewidywanie potrzeb i emocji drugiej osoby na poziomie pokazanym w filmie pozostaje poza ich możliwościami. „Ona” otrzymała pięć punktów. W przypadku HAL-a pewien element sceny jest technicznie możliwy. Maszyna mogłaby rozpoznać fizyczne odłączenie dysku i zareagować na zmianę stanu systemu. Byłaby to forma świadomości operacyjnej, czyli zdolności do obserwowania własnego działania i jego warunków. Nie oznaczałoby to jednak rozumienia własnej śmierci ani nadawania jej metafizycznego sensu. Luccioni podważa również filmowe czytanie z ruchu warg, szczególnie gdy twarz nie jest dobrze widoczna. Dlatego tę scenę oceniła tylko na dwa punkty.
Najbardziej problematyczne są dla badaczki sceny, w których sztuczna inteligencja podejmuje decyzje o użyciu siły. Dron może być przydatny do rozpoznawania twarzy albo mapowania przestrzeni, ale przejście od wykrycia celu do oddania skutecznego strzału w dynamicznej sytuacji jest znacznie trudniejsze. Wymagałoby jednoczesnej oceny wielu zmiennych, rozpoznania kontekstu i odpowiedzialnego działania w warunkach, w których błąd może mieć tragiczne konsekwencje. Luccioni zwraca uwagę nie tylko na ograniczenia techniczne, ale także na granice etyczne. Wykorzystywanie AI do podejmowania decyzji o tym, kogo zabić, uważa za nie do przyjęcia z moralnego i etycznego punktu widzenia. W tym przypadku pytanie nie dotyczy już wyłącznie tego, czy system byłby wystarczająco dokładny. Chodzi również o to, czy taką decyzję w ogóle powinno się przekazywać maszynie. Osobny przykład stanowi „Raport mniejszości” i przedstawiona w nim idea przewidywania przestępstw. Zdaniem badaczki film przyczynił się do przekonania, że tego rodzaju prognozowanie jest możliwe, a podobne narzędzia są obecnie sprzedawane policji na całym świecie. Oceniła ten obraz na siedem punktów. Jej oceny pokazują, że filmowa AI jest najbardziej przekonująca wtedy, gdy wykonuje jedno, jasno określone zadanie albo wspiera człowieka. Im bardziej system ma samodzielnie rozumieć świat, przewidywać zachowania i podejmować decyzje o wysokiej stawce, tym większy dystans dzieli ekranową wizję od rzeczywistości.
W grach komputerowych oznacza mechanizmy sterujące zachowaniem przeciwników lub innych elementów świata. Mogą one dobierać działania na podstawie sytuacji, przyjętych reguł i dostępnych danych.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!