Posłowie Nowej Lewicy przedstawili projekt ustawy wprowadzający tzw. podatek od biznesu mieszkaniowego. Ma on być naliczany od wartości trzeciego i każdego kolejnego mieszkania będącego w posiadaniu jednej osoby.
Zasady naliczania podatku
Projekt przewiduje, że przez pierwsze 5 lat od wdrożenia podatek wyniesie 0,5% wartości nieruchomości. Przez kolejne 10 lat stawka ma rosnąć o 0,1 punktu procentowego rocznie, by po 10 latach osiągnąć 1,5% wartości mieszkania.
- Dotyczy trzeciego i kolejnych mieszkań posiadanych przez jedną osobę na terenie kraju
- Opodatkowanie liczone od wartości mieszkania według określonej metodyki
- Celem projektu jest „uwolnienie” mieszkań oraz zachęta do sprzedaży nadmiarowych lokali
Wartość, od której będzie liczony podatek, ma być szacowana na podstawie rządowego portalu DOM (Dane o Obrocie Mieszkaniami), planowanego do uruchomienia w 2027 r. Jeśli nieruchomość nie będzie widoczna w wykazie transakcji, projekt zakłada użycie wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia metra kwadratowego.
Wyłączenia z opodatkowania
Z projektu przewidziano zwolnienia m.in. dla spółek gminnych, Towarzystw Budownictwa Społecznego, Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych, spółdzielni mieszkaniowych, właścicieli wydzierżawiających lokale społecznej agencji najmu, właścicieli mieszkań treningowych i wspomaganych oraz państwowych osób prawnych.
Przeznaczenie wpływów i kompetencje samorządów
Wpływy z podatku mają trafiać do samorządów. Projekt przewiduje możliwość stosowania przez nie widełek — zwiększenia stawki lub pozostania przy dolnej granicy opodatkowania.
Posłanka Anna Maria Żukowska wskazała, że projekt ma dotyczyć niewiele ponad 1% społeczeństwa — czyli osób posiadających więcej niż jedno mieszkanie — i ma dać czas obecnym inwestorom na sprzedaż nadmiarowych lokali.