Khuiusi Khisêtjê, jeden z najważniejszych przywódców swojego ludu, zmarł 3 lipca w Goiânii w Brazylii. Miał około 80 lat. Przez większą część życia działał na rzecz przetrwania społeczności, która po epidemiach, przemocy i wysiedleniach znalazła się blisko wyginięcia. Pomagał odzyskać terytorium Wawi, chronić wiedzę przekazywaną w pieśniach i przygotowywać kolejne pokolenia do obrony ziemi przed presją rolnictwa.
Społeczność bliska wyginięcia
Khuiusi urodził się w czasie, gdy Khisêtjê żyli poza ustalonymi granicami osadnictwa w środkowej Brazylii. Ich wioski znajdowały się wśród rzek, lasów i sawanny na obszarze, który później znalazł się w granicach Terytorium Xingu oraz sąsiedniego Terytorium Wawi w stanie Mato Grosso. Kontakt z przybyszami przyniósł choroby, przemoc i przesiedlenia. Epidemie zabijały starszych, którzy przechowywali wiedzę o ziemi, obrzędach, pieśniach i historii rodzin.
Khuiusi stracił ojca oraz wielu mężczyzn, którzy w normalnych warunkach wprowadzaliby młodych członków społeczności w dorosłe życie. Liczebność Khisêtjê spadła do około 50 osób. Wspólnocie brakowało dorosłych odpowiedzialnych za jej funkcjonowanie, dlatego Khuiusi przejął te obowiązki jeszcze jako młody człowiek. Nie potrafił czytać ani pisać po portugalsku i nigdy nie mówił w tym języku biegle. Mimo to nauczył się działać w świecie instytucji, urzędników, badaczy, rolników i organizacji społecznych.
- Znał położenie dawnych wiosek, leśne szlaki, imiona przodków i znaczenie pieśni.
- Wspierał dokumentowanie, zapisywanie i tłumaczenie historii ustnych oraz ceremonii.
- Uważał, że edukacja powinna łączyć wiedzę szkolną z wiedzą Khisêtjê.
- W negocjacjach oceniał ludzi przede wszystkim po ich działaniach, nie po deklaracjach.
Walka o terytorium Wawi
Najważniejsza walka polityczna w życiu Khuiusiego dotyczyła Wawi. Obszar ten był częścią ancestralnego terytorium Khisêtjê, ale nie znalazł się w pierwotnych granicach Parku Tubylczego Xingu. Dla osadników i właścicieli ziemskich była to przestrzeń, którą można było zająć, podzielić lub sprzedać. Dla Khisêtjê obejmowała dawne wioski, tereny łowieckie, rzeki, miejsca święte i groby bliskich. Była częścią ich historii oraz warunkiem dalszego życia jako odrębna społeczność.
Khuiusi pomagał prowadzić wieloletnią kampanię na rzecz odzyskania tego obszaru. Wymagała ona podróży, spotkań, budowania sojuszy, nacisku na instytucje i cierpliwości, ponieważ roszczenia terytorialne rdzennych społeczności potrafią pozostawać nierozstrzygnięte przez dekady. Granice Wawi wytyczono ostatecznie w latach 90. Podczas spotkania w 2008 roku Khuiusi wyjaśniał, że celem nie były pieniądze. Ziemia miała znaczenie dlatego, że spoczywali na niej przodkowie i że dawała wspólnocie miejsce, w którym mogła nadal żyć zgodnie z własną tożsamością.
Granica rolnictwa przy lesie
Odzyskanie Wawi nie oznaczało końca zagrożeń. Z czasem epidemie przestały być głównym problemem, ale wokół źródeł Xingu zaczęły nasilać się wycinka lasów, hodowla bydła, uprawa soi, pożary, drogi i stosowanie pestycydów. Wylesianie poza terytoriami rdzennych mieszkańców wpływało na rzeki i zwierzęta. Formalne uznanie granic nie mogło całkowicie odizolować społeczności od procesów zachodzących po ich drugiej stronie.
W wiosce Khikatxi mieszkańcy obserwowali samolot opryskujący pola soi położone obok lasu. Według ich relacji jednosilnikowa maszyna pojawiała się kilka razy w każdym sezonie zbiorów i przelatywała nad Terytorium Wawi. Ludzie obawiali się, że środki chemiczne docierają do wody, ogrodów, zwierząt i domów. Zgłaszali swędzenie oraz biegunkę, a także słabsze plony, mętniejące strumienie i zwierzęta łowne, które miały pachnieć chemikaliami rolniczymi.
- Presja na terytorium obejmowała rolnictwo, drogi, wycinkę, pożary i pestycydy.
- Mieszkańcy Khikatxi wiązali opryski z obawami o wodę, uprawy, zwierzęta i zdrowie.
- Z relacji społeczności wynikało, że samolot pojawiał się podczas każdego sezonu zbiorów.
- Zagrożenia pochodziły także spoza formalnych granic terytorium.
Przeniesienie wioski jako decyzja ochronna
W 2018 roku Khuiusi zdecydował, że społeczność odbuduje swoją wieś dziesięć kilometrów głębiej w lesie. Opuszczenie dotychczasowego miejsca oznaczało konieczność postawienia nowych domów, wytyczenia ścieżek, założenia ogrodów i odtworzenia codziennych zwyczajów. Stara wieś przechowywała lata pracy i wspomnień. Khuiusi znał jednak cenę kolejnych przymusowych przesiedleń z własnego życia i wiedział, że pozostanie w miejscu narażonym na rosnącą presję rolniczej granicy może być dla ludzi niebezpieczne.
Ta decyzja dobrze pokazuje sposób, w jaki Khuiusi łączył obronę środowiska z odpowiedzialnością za wspólnotę. Nie traktował terytorium wyłącznie jako obszaru zaznaczonego na mapie. Ziemia była miejscem zamieszkania, źródłem pożywienia, przestrzenią ceremonii i nośnikiem pamięci. Ochrona lasu i rzek oznaczała więc także ochronę języka, relacji rodzinnych oraz możliwości przekazywania wiedzy kolejnym pokoleniom.
Kultura jako narzędzie przetrwania
Khuiusi współpracował z badaczami oraz Instituto Socioambiental przy dokumentowaniu pieśni, opowieści i historii ustnych. Wspierał szkoły, o ile nauka pozostawała zakorzeniona w wiedzy Khisêtjê. Podkreślał, że nauczyciele powinni przekazywać właściwe pieśni, ponieważ zawierają one informacje o historii, obowiązkach społecznych, pamięci i relacjach między ludźmi. Dbał także o to, by to sami Khisêtjê mieli wpływ na sposób zapisywania i nauczania własnej wiedzy.
Publiczne występy również mogły pełnić funkcję polityczną. Khisêtjê śpiewali i tańczyli przed politykami, urzędnikami oraz publicznością spoza swojej społeczności. Khuiusi uważał, że nie ma powodu wstydzić się tradycyjnych strojów, malowania ciała czy ceremonii. Widoczność pomagała przypominać osobom decydującym o istnieniu ludzi, których prawa często były odkładane na później. Jednocześnie Khuiusi zachowywał dystans wobec obietnic władz i kampanii ochrony przyrody, jeśli nie towarzyszyły im realne działania.
Odbudowa i odpowiedzialność następnych pokoleń
Z około 50 osób populacja Khisêtjê wzrosła do ponad 700 mieszkańców żyjących w 11 wioskach. Ten wzrost nie mógł naprawić strat poniesionych podczas epidemii i przemocy, ale zmniejszył obawę, że wspólnota zniknie. Po odzyskaniu Wawi jej członkowie korzystali z kamer, radiotelefonów, łodzi, szkół i instytucji prawnych. Młodzi ludzie podróżowali i posługiwali się portugalskim. Khuiusi zachęcał ich, by poznawali system polityczny otaczający ich terytorium, ale pozostawali zakorzenieni w języku i wiedzy Khisêtjê.
Współpracownicy opisywali go jako przywódcę bezpośredniego, cierpliwego i uważnego na konsekwencje decyzji. Potrafił rozmawiać z sąsiadującymi rolnikami, utrzymywać kanały komunikacji i jednocześnie twardo bronić interesów swojej społeczności. Wiedział, że część sporów wymaga konfrontacji, a inne można prowadzić poprzez negocjacje. W jego działaniach powtarzała się ta sama zasada: Khisêtjê powinni zachować możliwość samodzielnego decydowania o tym, gdzie i jak żyją.
Dziedzictwo przywódcy
Pod koniec życia Khuiusi widział zmiany, które w jego młodości mogły wydawać się niemożliwe. Khisêtjê odzyskali Wawi, odbudowali liczebność, uczyli dzieci własnego języka, dokumentowali ceremonie i przedstawiali swoje problemy krajowej oraz międzynarodowej publiczności. Nadal jednak mierzą się z wycinką lasu poza terytorium i ryzykiem osłabienia ochrony prawnej. Przyszłość pozostaje niepewna, a każde pokolenie będzie musiało na nowo chronić ziemię i wiedzę. Khuiusi przez dziesięciolecia przygotowywał wspólnotę do tego zadania.