Ponad 250 tysięcy osób opuściło swoje domy lub zostało ewakuowanych w związku z pożarami, które od kilku dni trawią południowo-zachodnią Francję i część Hiszpanii. W rejonie Bordeaux silny wiatr pcha ogień w stronę miasta, a francuskie służby przyznają, że nadal są daleko od pełnego opanowania pożaru. W Hiszpanii obowiązuje stan wyjątkowy. Niewielka poprawa warunków pogodowych pomogła strażakom w pobliżu Madrytu, jednak premier Pedro Sánchez ostrzegł, że przed władzami są nadal złożone i trudne godziny.
Ogień zbliża się do Bordeaux
W nocy siedem miejscowości położonych na zachód od Bordeaux otrzymało polecenie ewakuacji mieszkańców. W regionach Gironde i Landes z zagrożonych obszarów wyjechało około 200 tysięcy osób. Dla ewakuowanych przygotowano schronienia w różnych częściach regionu. W sobotni poranek front pożaru znajdował się około 40 do 50 kilometrów od Bordeaux, ale wiatr kierował dym w stronę miasta. Mieszkańcy informowali o ostrym, gryzącym zapachu w powietrzu.
Skalę zagrożenia opisywali także turyści, którzy musieli przerwać urlop i uciekać przed zbliżającymi się płomieniami. Spencer Randall powiedział BBC, że wraz z rodziną wyjechał wczesnym rankiem w miejsce oddalone o około 160 kilometrów na wschód, lecz nawet tam nadal wyczuwalny był zapach pożaru. Inna para spędzająca wakacje w Bordeaux mówiła, że dym pojawił się w piątkowy wieczór, a następnie popiół pokrył basen i brudził stopy podczas wychodzenia na zewnątrz. Ewakuowani mieszkańcy Saint-Aubin-de-Médoc opisywali sytuację jako stresującą i katastrofalną.
- We Francji około 200 tysięcy osób ewakuowano z regionów Gironde i Landes.
- W sobotni poranek pożar znajdował się około 40 do 50 kilometrów od Bordeaux.
- Silny wiatr kierował dym w stronę miasta i utrudniał działania strażaków.
- Francja zmobilizowała wojsko do usuwania roślinności i tworzenia pasów przeciwpożarowych.
- Około 30 pożarów płonęło w różnych częściach kraju, według francuskiego rządu była to sytuacja bez precedensu.
Francja zwiększyła zaangażowanie służb i wojska. Żołnierze pomagają strażakom między innymi w oczyszczaniu terenu z roślinności oraz przygotowywaniu przerw, które mają ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia. Prezydent Emmanuel Macron miał zwołać nadzwyczajne spotkanie z ministrami w związku z sytuacją w całym kraju. Skutki pożarów wpłynęły także na organizację wydarzeń sportowych. Ostatni etap Tour de France, zaplanowany na niedzielę, skrócono ze 133 do 89 kilometrów, aby część sił bezpieczeństwa można było skierować do rejonów dotkniętych pożarami.
W Hiszpanii poprawa nie oznacza końca zagrożenia
W Hiszpanii sytuacja w pobliżu Madrytu zaczęła się częściowo poprawiać po zmianie warunków pogodowych. Regionalne władze poinformowały, że wiatr osłabł, wilgotność wzrosła, a temperatura spadła. Dzięki temu pożary posuwały się wolniej i zmniejszyły swoją intensywność. Strażacy nadal muszą jednak mierzyć się z podmuchami wiatru, a premier Pedro Sánchez ostrzegał również przed możliwością wystąpienia burz.
Sánchez mówił z miejscowości Cenicientos na południowy zachód od Madrytu, że pojawiło się krótkie okno sprzyjających warunków do walki z ogniem, ochrony mieszkańców i ratowania życia. Jednocześnie zaznaczył, że spadek temperatury był niewielki, a wiatr wciąż utrudniał działania. Według hiszpańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych od wybuchu pożarów ewakuowano prawie 60 tysięcy osób z regionów Madrytu i Ávili. Ponad 28 tysięcy kolejnych mieszkańców pozostawało w domach na polecenie służb.
Regionalna prezydent Madrytu Isabel Díaz Ayuso określiła sytuację jako najgorszy pożar w historii regionu. Premier Sánchez poinformował, że od początku roku w Hiszpanii spłonęło 130 tysięcy hektarów ziemi. To więcej niż średnia roczna wynosząca 100 tysięcy hektarów, obliczona dla poprzedniej dekady. W regionie Walencji władze potwierdziły śmierć mężczyzny, prawdopodobnie po siedemdziesiątce. Strażacy znaleźli go w samochodzie podczas gaszenia pożaru w wąwozie Salt de l’Aigua w Manises.
Pożary obejmują kolejne części Europy
Pożary nie ograniczają się do Francji i Hiszpanii. Na Sycylii w środę wybuchło ponad 350 pożarów, w tym 10 dużych ognisk. Informację o ewakuacjach przekazał szef sycylijskiej ochrony cywilnej. W Szkocji służby prowadzą działania w Cairngorms National Park, gdzie pożar utrzymuje się od 10 dni. W piątkowy wieczór ogłoszono tam poważne zdarzenie. Te informacje pokazują, że jednoczesne akcje gaśnicze w kilku państwach zwiększają zapotrzebowanie na samoloty, śmigłowce, sprzęt i wyspecjalizowane zespoły.
Francja uruchomiła unijny mechanizm ochrony ludności. W ramach pomocy ma otrzymać trzy samoloty Canadair z Chorwacji, dwa samoloty Air Tractor z Portugalii, śmigłowce Black Hawk z Czech i Słowacji oraz 40 członków rumuńskiego zespołu zajmującego się pożarami lasów. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała dodatkowo, że do Francji i Hiszpanii skierowano łącznie 11 samolotów i śmigłowców z unijnej floty gaśniczej.
Wiatr i temperatura decydują o tempie akcji
Rozwój sytuacji w Hiszpanii wskazuje, jak szybko warunki pogodowe mogą zmienić możliwości prowadzenia akcji. Niższa temperatura, większa wilgotność i słabszy wiatr pomogły ograniczyć tempo rozprzestrzeniania się ognia. W południowo-zachodniej Francji silne podmuchy nadal pchały płomienie i dym w kierunku zamieszkanych obszarów, dlatego służby koncentrowały się nie tylko na gaszeniu, lecz także na ewakuacjach, ochronie dróg i przygotowywaniu pasów przeciwpożarowych.
Hadja Lahbib, unijna komisarz do spraw zarządzania kryzysowego, oceniła, że tegoroczne zniszczenia spowodowane przez pożary w Europie mogą przekroczyć wcześniejsze rekordy. Według jej wypowiedzi ubiegłego lata spłonął w Europie milion hektarów, a sezon pożarów rozpoczął się wcześniej niż zwykle, ponieważ już w kwietniu Holandia uruchomiła unijny mechanizm ochrony ludności. Lahbib ostrzegła również, że w dalszej części lata możliwe są kolejne ogniska, jeśli sprawdzą się prognozy kolejnej fali upałów. Jest to ocena przedstawicielki instytucji unijnych, a nie końcowy bilans tegorocznych strat.