Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Prawie 200 organizacji chce zachowania konsultacji przy pozwoleniach emisyjnych w USA
Koalicja prawie 200 organizacji chce wycofania propozycji EPA.
Obecne przepisy wymagają publicznego zawiadomienia i co najmniej 30 dni na zgłaszanie uwag.
Propozycja dotyczy między innymi centrów danych, elektrowni, zakładów asfaltowych, składowisk i spalarni.
Organizacje twierdzą, że udział mieszkańców doprowadził w niemal 50 przypadkach do dodatkowych zabezpieczeń i monitoringu.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Prawie 200 organizacji środowiskowych, zdrowotnych i społecznych wezwało amerykańską Agencję Ochrony Środowiska, EPA, do wycofania propozycji dotyczącej publicznego udziału w procedurach wydawania części pozwoleń na emisje do powietrza. Koalicja złożyła pisemne uwagi pod koniec tygodnia. Jej zdaniem plan agencji mógłby zlikwidować federalne minimum wymagań dotyczących zawiadamiania mieszkańców i przyjmowania ich opinii przy pozwoleniach wydawanych przez władze stanowe na podstawie ustawy Clean Air Act.
Jak działa obecny system
Obowiązujące przepisy EPA, stosowane od ponad 50 lat, wymagają od stanów publicznego ogłoszenia projektu pozwolenia oraz zapewnienia co najmniej 30 dni na zgłaszanie uwag. Chodzi o pozwolenia w ramach procedury Minor New Source Review, określane w źródle także jako minor source permits. Zwykle dotyczą one nowych źródeł emisji oraz rozbudowy istniejących dużych zakładów, jeżeli inwestycja zwiększa ich emisje.
Wśród wymienionych przykładów znajdują się centra danych, wytwórnie asfaltu, składowiska odpadów, spalarnie, w tym instalacje do pirolizy tworzyw sztucznych, a także nowe jednostki w elektrowniach. Sama kategoria minor nie oznacza, że każda objęta nią instalacja ma znikomy wpływ na otoczenie. Organizacje tworzące koalicję zwracają uwagę, że w tej grupie mogą znaleźć się również zakłady przemysłowe, które emitują szkodliwe substancje lub zwiększają presję na lokalną jakość powietrza.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Obecna reguła wymaga zawiadomienia o projekcie pozwolenia i co najmniej 30 dni na komentarze.
Propozycja EPA pozostawiłaby stanowym i lokalnym organom decyzję, czy takie zawiadomienie i konsultacje będą prowadzone.
W praktyce pozwolenia mogłyby dotyczyć między innymi centrów danych, elektrowni, hut, zakładów chemicznych, składowisk i spalarni.
Koalicja wskazuje prawie 50 przypadków, w których uwagi mieszkańców doprowadziły do dodatkowych zabezpieczeń lub silniejszego monitoringu emisji.
Spór o przejrzystość decyzji
Jeżeli EPA przyjmie propozycję w obecnym kształcie, to władze stanowe i lokalne same zdecydują, czy informować opinię publiczną o projektach pozwoleń Minor New Source Review i otwierać je na komentarze. Koalicja ostrzega, że w takim systemie część decyzji mogłaby zapadać bez formalnego obowiązku poinformowania osób mieszkających w pobliżu planowanej inwestycji. Mieszkańcy mogliby więc nie dowiedzieć się o nowym źródle emisji lub zmianie w istniejącym zakładzie przed rozpoczęciem budowy.
Podczas internetowego wysłuchania EPA 22 lipca przedstawiciele społeczności z różnych części Stanów Zjednoczonych wyrażali obawy, że ograniczenie udziału publicznego zmniejszy możliwość zgłaszania uwag na etapie, gdy projekt można jeszcze zmienić. W pisemnych komentarzach organizacje przedstawiły niemal 50 przykładów sytuacji, w których opinie mieszkańców miały, według ich relacji, doprowadzić do nałożenia dodatkowych wymogów kontroli zanieczyszczeń lub wzmocnienia monitoringu zgodności z limitami emisji.
Centra danych i rozbudowa energetyki
Jednym z głównych tematów stanowiska koalicji są centra danych. Organizacje łączą propozycję EPA z rosnącym sprzeciwem wobec części takich inwestycji w amerykańskich społecznościach. Wskazują, że centra danych mogą wymagać nowych źródeł zasilania, a procedury pozwoleń mogą obejmować także rozbudowę elektrowni lub instalację dodatkowych jednostek. W materiale nie przedstawiono jednak niezależnej oceny skali emisji związanych z konkretnymi projektami ani danych porównujących wpływ centrów danych z innymi sektorami.
Sierra Club, Southern Environmental Law Center, Environmental Law and Policy Center, Natural Resources Defense Council, Center for Biological Diversity, Environmental Defense Fund oraz inne organizacje twierdzą, że mieszkańcy powinni mieć możliwość wypowiedzenia się przed zatwierdzeniem inwestycji przemysłowych. W ich ocenie dotyczy to nie tylko centrów danych, lecz także hut, elektrowni opalanych paliwami kopalnymi, zakładów chemicznych, przetwórstwa złomu i instalacji petrochemicznych. Część grup podkreśla, że władze mogą potrzebować lokalnej wiedzy o istniejących źródłach zanieczyszczeń, awariach i warunkach życia w sąsiedztwie zakładów.
Argument zdrowotny i stanowisko organizacji
Wypowiedzi przedstawicieli koalicji koncentrują się na potencjalnych skutkach zdrowotnych zanieczyszczeń powietrza. Organizacje wymieniają choroby układu oddechowego, ryzyko nowotworów, a także zagrożenia związane z pożarami i eksplozjami w części obiektów przemysłowych. Są to argumenty i oceny stron uczestniczących w konsultacjach, a nie wyniki nowego badania przedstawionego w materiale. Źródło nie podaje również, jak EPA uzasadnia propozycję ani jakie konkretne zabezpieczenia miałyby zastąpić obecne federalne minimum.
Przedstawiciele organizacji twierdzą, że ograniczenie konsultacji pozbawi organy wydające pozwolenia części informacji potrzebnych do oceny projektu. Chodzi zwłaszcza o dane o położeniu innych instalacji, wcześniejszych problemach z emisjami oraz warunkach, których nie zawsze można odtworzyć wyłącznie na podstawie dokumentacji technicznej. W tym kontekście koalicja używa pojęcia skumulowanego wpływu emisji, czyli łącznego oddziaływania kilku źródeł zanieczyszczeń na tę samą społeczność.
Spór nie dotyczy samego istnienia systemu pozwoleń, lecz federalnych wymagań dotyczących informowania społeczeństwa i składania komentarzy przy określonej kategorii decyzji. Zwolennicy utrzymania obecnych zasad przedstawiają je jako podstawowe narzędzie przejrzystości i kontroli społecznej. Jednocześnie materiał źródłowy nie zawiera stanowiska EPA, harmonogramu dalszych prac ani informacji, czy agencja zamierza wprowadzić alternatywne zasady udziału publicznego.
Dla mieszkańców znaczenie propozycji zależy od tego, jak poszczególne stany i lokalne agencje wykorzystałyby większą swobodę. Mogłyby nadal prowadzić zawiadomienia i konsultacje, ale według koalicji mogłyby też ograniczyć je lub zrezygnować z nich przy części pozwoleń. Ostateczne skutki dla jakości powietrza, zdrowia i tempa realizacji inwestycji nie wynikają jeszcze z samej propozycji. Ich ocena wymagałaby znajomości finalnego tekstu regulacji oraz sposobu wdrożenia jej przez poszczególne organy.