Susza w Wielkiej Brytanii coraz wyraźniej pokazuje, że skutki ocieplenia klimatu nie rozkładają się równomiernie. Siedem obszarów południowej i wschodniej Anglii oraz cała Walia mają oficjalny status suszy, a źródło podaje, że ubiegły miesiąc był najsuchszy w historii pomiarów. W tym samym czasie kraj mierzy się także z rosnącą liczbą zgonów związanych z upałem i niszczycielskimi pożarami w Cairngorms oraz Suffolk.
Niedobór wody nie dotyka wszystkich tak samo
Suszę trudniej zdefiniować niż falę upałów. Met Office ogłasza falę upałów, gdy maksymalna temperatura przekracza ustalony próg przez trzy kolejne dni. W przypadku suszy znaczenie mają między innymi opady, zapasy wody i zapotrzebowanie różnych użytkowników. Mniej precyzyjny pomiar nie oznacza jednak mniejszych szkód. Ograniczenia wody ujawniają podatność gospodarstw domowych, rolnictwa i usług publicznych, a także brak przygotowania na zmiany klimatu. Szczególne kontrowersje budzą wyjątki pozwalające polom golfowym oraz szkołom z dużymi terenami sportowymi podlewać trawniki, podczas gdy rady lokalne i mieszkańcy mają taki zakaz. Materiał wskazuje, że w warunkach suszy przywileje zapewniające wodę wybranym użytkownikom stają się trudne do uzasadnienia, a osoby bardziej narażone z powodu mieszkania, pracy lub stanu zdrowia powinny być chronione.
Infrastruktura i odpowiedzialność za wodę
Źródło łączy obecne problemy także ze sposobem zarządzania sektorem wodnym. Andy Burnham nie przedstawił jeszcze planów zwiększenia publicznej kontroli nad przedsiębiorstwami, a nacjonalizacja Thames Water pozostaje jedną z omawianych możliwości. Autorzy podkreślają zarazem, że odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na zarządach i udziałowcach. Wskazują na decyzję o prywatyzacji branży wodnej, słaby nadzór regulatorów, wieloletnie problemy Thames Water oraz wypłacanie wysokich zysków przy jednoczesnym zaniedbaniu infrastruktury, w tym oczyszczalni ścieków i magazynowania wody. Ma to znaczenie podczas suszy, ponieważ ograniczenia są łatwiejsze do zaakceptowania, gdy mieszkańcy widzą wspólną odpowiedzialność za zasób publiczny.
Po trzech dekadach bez budowy dużych zbiorników branża zapowiedziała realizację 10 nowych, z czego dwa w suchym wschodzie Anglii otrzymały status priorytetowy. Nadal pozostają pytania o budowę tysięcy domów na obszarach zagrożonych suszą oraz o możliwość wznoszenia przez rolników zbiorników przeznaczonych do nawadniania upraw. Potrzebne są także większe inwestycje w recykling i oszczędzanie wody. Zużycie wody w gospodarstwach domowych w Anglii i Walii należy do najwyższych w Europie. Jeśli południe Anglii będzie coraz bardziej przypominać klimatem region śródziemnomorski, część ludzi i instytucji może szukać bezpieczniejszych warunków na północy. Przykładem takiej presji jest rozważane przez Royal Horticultural Society przeniesienie kolekcji hortensji z Surrey do Greater Manchester i North Yorkshire. Susza pokazuje więc nie tylko różnice między regionami, lecz także ryzyko utrwalania starych i tworzenia nowych nierówności.