Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Maty samochodowe pod lupą: sześć zestawów przetestowanych w różnych autach
Wkładki dopasowane do modelu zapewniają najlepsze pokrycie podłogi i wysokie krawędzie.
Maty uniwersalne mogą oferować dobry kompromis między ceną, ochroną i łatwością montażu.
Guma i materiały termoplastyczne łatwiej się czyści niż klasyczną wykładzinę.
Dopasowanie do konkretnego auta wpływa na stabilność, ochronę oraz wygląd wnętrza.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Maty podłogowe nie muszą już być cienkimi, prostokątnymi kawałkami wykładziny, które jedynie częściowo zakrywają podłogę. Na rynku są dziś zarówno klasyczne maty materiałowe, jak i ciężkie gumowe zestawy, elastyczne maty uniwersalne oraz wkładki formowane pod konkretny model samochodu. W opisywanym teście sprawdzono sześć takich rozwiązań w czterech wyraźnie różniących się autach: Porsche Boxster z 1997 roku, Hyundaiu Santa Fe z 2011 roku, Volkswagenie Tiguanie z 2025 roku oraz Land Roverze Range Roverze z 2000 roku. Oceniano nie tylko wygląd, ale przede wszystkim dopasowanie, stabilność pod stopami, zakres ochrony i łatwość czyszczenia.
Jak przeprowadzono test mat samochodowych
Dobór samochodów pozwolił sprawdzić maty w bardzo różnych warunkach montażowych. Porsche Boxster reprezentowało mały, dwuosobowy samochód sportowy z ograniczoną przestrzenią na stopy. Santa Fe i Range Rover miały znacznie większe wnętrza oraz obszerne tylne podłogi, a Volkswagen Tiguan pozwolił ocenić rozwiązania przeznaczone do współczesnego SUV-a. Dzięki temu można było sprawdzić, czy zestawy opisane jako uniwersalne rzeczywiście radzą sobie z różnymi wymiarami i kształtami wnętrza.
Podczas testu zwracano uwagę na kilka elementów. Najważniejsze były zakres pokrycia podłogi, ochrona wykładziny przed wodą i zabrudzeniami, utrzymywanie maty w jednym miejscu oraz łatwość wyjmowania. Sprawdzano również jakość materiału, sposób montażu, wygląd po kilku tygodniach użytkowania oraz reakcję na typowe zabrudzenia. W praktyce oznaczało to kontakt z miejskim żwirem, mokrymi butami, liśćmi, piaskiem, błotem i rozlanym napojem. Taki sposób oceny pokazuje, że sama obecność wysokich krawędzi nie wystarcza. Mata musi jeszcze dobrze leżeć, nie przesuwać się pod stopami i dać się szybko wyczyścić.
Wkładki dopasowane do konkretnego samochodu lepiej osłaniają boki wnęki i obszar pod pedałami.
Maty uniwersalne wymagają dopasowania, ale mogą sprawdzić się w kilku różnych pojazdach.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Głębokie kanały pomagają zatrzymywać wodę, śnieg, piasek i drobne zabrudzenia.
Klasyczna wykładzina lepiej pasuje do tradycyjnych wnętrz, lecz zwykle zapewnia mniejszą ochronę przed mokrymi zabrudzeniami.
Wkładki dopasowane do modelu samochodu
WeatherTech FloorLiners wyróżniały się konstrukcją wyraźnie inną niż zwykłe maty podłogowe. Materiał był sztywny, ale wystarczająco elastyczny, aby dokładnie ułożyć się we wnętrzu Hyundaia Santa Fe. Wkładki zaprojektowano pod konkretną markę i model, dlatego ich krawędzie unosiły się po bokach wnęki, a przednie elementy sięgały pod pedały. Takie rozwiązanie ogranicza ryzyko, że woda, błoto lub piasek ominą matę i trafią na fabryczną wykładzinę.
Podczas testu FloorLiners lepiej niż maty materiałowe radziły sobie z miejskimi zabrudzeniami. Tylna część zestawu pozostała na miejscu również wtedy, gdy do samochodu wkładano ciężkie pudła i torby. Producent zastosował opatentowany materiał HDTE, który według opisu testu nie pozwalał na zawijanie się narożników po kilku tygodniach użytkowania. Powierzchnia zachowała też matowe wykończenie. Drobiny żwiru mogły pozostawać przy krawędziach, ale wynikało to raczej z potrzeby regularnego czyszczenia niż z niewłaściwego dopasowania.
Wyjmowanie wkładek i spłukiwanie ich wodą nie sprawiało problemu, szczególnie po większych zabrudzeniach. Ich mocną stroną było pełne osłonięcie podłogi, a nie dekoracyjny wygląd. To rozwiązanie kierowane do osób, którym zależy na ograniczeniu kontaktu wykładziny z wodą, błotem, zwierzętami lub przewożonym wyposażeniem. W porównaniu z matami uniwersalnymi trzeba jednak zaakceptować większy koszt wynikający z dopasowania do konkretnego samochodu.
TuxMat Custom Car Mats reprezentowały bardziej zabudowaną i wykończoną odmianę mat dopasowanych do modelu. W Volkswagenie Tiguanie elementy dokładnie przylegały do podłogi, a boczne ścianki sięgały wysoko po stronach wnętrza. Powierzchnia przypominała fakturą skórę, pod nią znajdowała się warstwa amortyzująca, a spód miał zwiększoną przyczepność. Dzięki temu mata była miękka w dotyku, a jednocześnie nie przesuwała się łatwo do przodu.
Wysokie krawędzie zatrzymywały wodę, piasek i rozlany napój. Montaż nie wymagał narzędzi. Po ułożeniu mat w odpowiednich miejscach należało wykorzystać dołączone klipsy oraz elementy mocujące na rzep wzdłuż zewnętrznych krawędzi. W przednim rzędzie maty pozostawały pod pedałami bez marszczenia, a część tylna dokładnie łączyła się nad środkowym tunelem. Wycięcia przy szynach foteli ograniczały możliwość przedostawania się zabrudzeń pod spód.
TuxMat miały także cechy, których nie zapewniają typowe twarde wkładki. Warstwa materiału poprawiała izolację od hałasu i częściowo od temperatury, a wykończenie z przeszyciami wyglądało bardziej jak element wyposażenia wnętrza niż akcesorium użytkowe. W teście odgłos drobnych kamieni uderzających o podłogę był mniej słyszalny niż przy twardych wkładkach z tworzywa. Po tygodniu deszczu maty nie zawijały się, nie unosiły i nie zatrzymywały wyraźnie wilgoci. Wadą pozostawały większa objętość podczas przechowywania oraz mniej wygodne czyszczenie po głębokim błocie niż w przypadku mat, które można po prostu spłukać wężem.
Uniwersalne maty gumowe i z tworzywa
BDK All-Weather Car Mat Set pokazał, że uniwersalna mata nie musi oznaczać bardzo cienkiego i nietrwałego produktu. Materiał przypominający gumę był elastyczny, a jednocześnie wystarczająco solidny, aby zachować kształt w różnych samochodach. W Volkswagenie Tiguanie wykorzystano pełny rozmiar bez przycinania. W mniejszym aucie konieczne byłoby jednak dopasowanie maty do konkretnej wnęki. Wysokie żebra pomagały zbierać brud z drogi, a podniesione obrzeże ograniczało przedostawanie się zabrudzeń na wykładzinę.
Przednie maty BDK dobrze zniosły mokry dojazd do pracy, podczas którego do samochodu wniesiono wodę na butach i przyklejone liście. Tylne elementy ochroniły podłogę przed mokrym obuwiem po myciu auta. Nie pojawiło się przy tym uciążliwe skrzypienie. Po wyjęciu maty można było opłukać wodą, a po wysuszeniu nie pozostał intensywny zapach gumy. Po kilku tygodniach nie było widać pęknięć, a wygląd zestawu nie przypominał najprostszych mat fabrycznych.
Uniwersalność oznaczała jednak kilka kompromisów. Mocowanie do wykładziny nie było tak przyczepne jak w droższych matach dopasowanych do konkretnego auta, a tylne elementy nie trzymały się równie pewnie jak przednie. Po wyjęciu można było znaleźć pojedyncze kamyki. BDK zapewniały więc dobrą ochronę bez skomplikowanego montażu, ale wymagały sprawdzenia kształtu i stabilności w konkretnym samochodzie.
Motor Trend FlexTough Performance All-Weather Floor Mats wyróżniały się dużą masą i grubym materiałem. W Land Roverze Range Roverze przednie maty dobrze wypełniły obszerne wnęki na stopy i pozostawały stabilne podczas użytkowania. Jednoczęściowa mata tylna była łatwa do ułożenia i pokrywała dużą część podłogi, mimo że nie była produktem formowanym pod konkretny model. Głębokie kanały pomagały zatrzymywać wodę w deszczowe i śnieżne dni.
Ten zestaw również należało traktować jako rozwiązanie uniwersalne. Jeśli kształt maty nie odpowiadał dokładnie wnęce, można było wykorzystać możliwość przycięcia. Nie zapewniało to tak precyzyjnego pokrycia krawędzi jak wkładki modelowe, ale w dużym SUV-ie sprawdziło się zaskakująco dobrze. Grubsza konstrukcja była przydatna w samochodzie, w którym pojawiają się mokre buty, zabrudzenia, dzieci lub zwierzęta. Połączenie ciężaru, zakresu ochrony i kanałów odprowadzających zabrudzenia dawało bardziej solidne wrażenie niż sugerowałby uniwersalny charakter zestawu.
3D Mats UniversalTrim-to-Fit Floor Mats skierowano do osób, które oczekują lepszego pokrycia niż w najtańszych matach uniwersalnych, ale nie potrzebują produktu formowanego pod konkretny model. Na materiale zaznaczono wyraźne linie cięcia, dlatego dopasowanie do oryginalnych mat Porsche Boxster przebiegło bez zgadywania. Tworzywo TPE dało się czysto przyciąć i nie strzępiło się. Po krótkim rozwinięciu maty leżały płasko, a ich spód zapewniał lepszą przyczepność niż fabryczne maty z testowanego auta.
Mimo głębokich kanałów 3D Mats nie sprawiały wrażenia zbyt grubych w małym wnętrzu Boxstera. Niewysokie obrzeże zatrzymywało wodę ze śniegu lub deszczu, a zabrudzenia trafiały do dolnych rowków zamiast pozostawać na całej powierzchni. Do codziennego czyszczenia wystarczało wytrzepanie maty, przetarcie jej środkiem do wnętrza lub użycie zwykłej ściereczki. Po tygodniu z mokrym obuwiem powierzchnia nadal wyglądała schludnie, a w zamkniętym samochodzie nie pojawił się wyraźny zapach gumy.
Klasyczna wykładzina a ochrona przed zabrudzeniami
Rubbermaid Carpeted Floor Car Mats były najprostszym rozwiązaniem w zestawieniu. Klasyczna wykładzina lepiej pasowała do tradycyjnego charakteru Land Rovera Range Rovera z 2000 roku niż masywne maty gumowe. Przednie elementy zakrywały obszary najbardziej narażone na zużycie i nie wyglądały na zbyt małe. W tym przypadku materiał nie dominował wizualnie nad wnętrzem, lecz tworzył z nim spójną całość.
Ograniczenia pojawiły się z tyłu. Tylne maty działały w Range Roverze, ale przy dużych tylnych wnękach wyglądały na małe i nie zapewniały takiego zakresu osłony, jakiego można oczekiwać od większego SUV-a. To pokazuje podstawową różnicę między rozwiązaniem uniwersalnym a dopasowanym do modelu. W mniejszym samochodzie proporcje prawdopodobnie byłyby korzystniejsze, jednak materiał wykładzinowy pozostaje bardziej podatny na zatrzymywanie wilgoci i trudniejszy do dokładnego oczyszczenia po kontakcie z błotem.
Najważniejszy wniosek z testu dotyczy nie jednego zwycięskiego materiału, lecz dopasowania maty do sposobu użytkowania samochodu. Wkładki modelowe zapewniają najwyższy poziom pokrycia, ponieważ są formowane wokół konkretnej podłogi, tunelu środkowego, szyn foteli i obszaru pod pedałami. Dzięki wysokim krawędziom lepiej zatrzymują wodę oraz drobne zabrudzenia. Ich wadą jest mniejsza uniwersalność, większa cena w porównaniu z prostymi matami oraz konieczność wyboru elementu przeznaczonego do właściwej wersji auta.
Maty uniwersalne pozostawiają więcej swobody. Mogą pasować do kilku samochodów, można je przyciąć, a ich wymiana lub przeniesienie nie wymaga zamawiania kolejnego kompletu pod konkretny model. Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na to, czy nie przesuwają się pod stopami, czy nie ograniczają ruchu pedałów oraz czy tylne elementy nie zostawiają dużych odsłoniętych fragmentów wykładziny. W teście właśnie te różnice oddzielały zwykłe maty uniwersalne od cięższych i lepiej zaprojektowanych zestawów.
Równie istotna jest pielęgnacja. Maty gumowe i wkładki z tworzyw można zwykle wyjąć, opłukać i szybko wysuszyć. Klasyczne maty wykładzinowe lepiej sprawdzają się tam, gdzie priorytetem jest wygląd oraz codzienna ochrona przed lekkim zabrudzeniem. Materiałowe zestawy mogą wyglądać naturalniej w starszych lub bardziej tradycyjnych wnętrzach, ale nie zapewniają tak wysokich krawędzi ani tak łatwego usuwania błota. Testowane produkty pokazały, że wybór maty jest w praktyce kompromisem między zakresem ochrony, stabilnością, wyglądem, łatwością czyszczenia i dopasowaniem do samochodu.