Współczesny samochód jest stale połączonym z internetem urządzeniem. Tak jak smartfon czy inne elektroniczne urządzenia, może gromadzić informacje o użytkowniku i wykorzystywać je do obsługi funkcji pokładowych. Problem w tym, że kierowca nie zawsze ma łatwy sposób, by zrezygnować z przekazywania tych danych, jeśli chce korzystać z nowoczesnych udogodnień.
Badanie objęło samochody i aplikacje
Skalę problemu przeanalizowali badacze Northeastern University z Bostonu wspólnie z organizacją Consumer Reports. Badanie objęło 21 samochodów należących do 19 marek oraz 30 powiązanych aplikacji mobilnych, które przetwarzają i obsługują dane użytkowników. Z ustaleń wynika, że samochody gromadzą między innymi informacje o jeździe i zachowaniu kierowców, a także dane wrażliwe, w tym takie, które nie muszą bezpośrednio dotyczyć samego pojazdu. Informacje te mogą być udostępniane większej liczbie podmiotów, niż użytkownik może zakładać.
Producenci odsyłali do umów z dostawcami
Kiedy badacze zwrócili się do producentów samochodów z pytaniami o sposób wykorzystywania danych, większość firm przerzucała odpowiedzialność na zewnętrznych dostawców i powoływała się na zawarte z nimi umowy. Taka odpowiedź utrudnia użytkownikowi ustalenie, kto dokładnie przetwarza informacje zbierane przez samochód i aplikację oraz na jakich zasadach się to odbywa. W praktyce dane o lokalizacji, jeździe i zachowaniu są powiązane nie tylko z autem, lecz także z usługami cyfrowymi działającymi poza nim.
Według materiału tylko jeden producent podjął konkretne działania po kontakcie z badaczami i zmienił swoją politykę dotyczącą danych lokalizacyjnych. Autorzy badania zwracają tym samym uwagę na ograniczoną przejrzystość ekosystemu połączonych samochodów. Dla kierowców oznacza to, że sprawdzenie ustawień prywatności samego pojazdu może nie wystarczyć, ponieważ dane są również obsługiwane przez aplikacje i partnerów technologicznych.