Pełna niewidzialność pozostaje domeną fikcji, ale przyroda pokazuje, że ciało może stać się bardzo trudne do zauważenia. Niektóre zwierzęta żyjące w otwartej wodzie albo w powietrzu mają niemal przezroczyste części ciała i wykorzystują je do ukrywania się przed drapieżnikami. Ich strategia nie polega jednak na magicznym znikaniu. Sprowadza się do kontrolowania tego, co dzieje się ze światłem.
Widoczność zaczyna się od odbitego światła
Człowiek widzi obiekt wtedy, gdy światło odbite od jego powierzchni dociera do oczu. Im więcej światła przechodzi przez ciało bez większych zakłóceń, tym trudniej je dostrzec. Większość organizmów nie spełnia tego warunku, ponieważ ich tkanki zawierają pigmenty. Są to związki, które pochłaniają jedne długości fal, a inne odbijają, nadając ciału określone kolory. Ograniczenie ilości pigmentów to jeden z podstawowych sposobów uzyskania przezroczystości. Większość młodych ryb na początku życia nie ma ich jeszcze wystarczająco dużo, co pomaga im ukryć się przed drapieżnikami. Niektóre gatunki zachowują taki wygląd także jako dorosłe osobniki.
Dobrym przykładem jest sumik szklisty, Kryptopterus vitreolus. Jego ciało jest przezroczyste od skrzeli aż po ogon, dlatego z większej odległości ryba może wyglądać jak unosząca się w wodzie głowa. Przezroczystość ma jednak granice. Oczy potrzebują pochłaniających światło pigmentów, aby działać, a układ krwionośny pozostaje widoczny, ponieważ krew zawiera hemoglobinę. Problemem może być nawet pokarm. Gdy zwierzę zje coś kolorowego, jego żołądek staje się łatwiejszy do zauważenia. Sumik szklisty ogranicza to ryzyko, jedząc niewielkie porcje. Długi, cienki żołądek rozciąga pokarm, przez co kolorowa zawartość jest mniej wyraźna.