Były sędzia międzynarodowy Marcin Borski w rozmowie z WP SportoweFakty ocenił, że poziom sędziowania w Ekstraklasie z roku na rok spada. Jako jedną z głównych przyczyn wskazał osoby, które w ostatnich latach kierowały Kolegium Sędziów PZPN. Wobec Tomasza Mikulskiego i Zbigniewa Przesmyckiego wysunął poważne zarzuty, w tym zarzut mobbingu. Mikulski postanowił odpowiedzieć na te słowa.
Spór o ocenę pracy Kolegium Sędziów
Borski, który ma 53 lata, krytycznie ocenił sposób zarządzania polskim środowiskiem sędziowskim. W jego opinii problemem miał być system, w którym przełożeni oczekiwali od podwładnych dostosowania się do ich decyzji. Były arbiter mówił także, że był mobbingowany, również przez Mikulskiego. W materiale zaznaczono, że Przesmycki nie chciał odpowiadać na te zarzuty. Mikulski zgodził się na rozmowę i odniósł się do poszczególnych twierdzeń.
Mikulski zaprzecza zarzutom
Były przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN uznał, że Borski od lat atakuje go personalnie, bez oparcia w faktach. Podkreślił, że były sędzia nie był świadkiem jego rozmów z władzami PZPN i od dawna nie uczestniczy w pracach organizacji. Mikulski zaprzeczył również, jakoby był konformistą. Przekonywał, że miał dobre relacje z przełożonymi, a podczas pełnienia funkcji czuł ich zaufanie i mógł zdecydowanie przedstawiać własne stanowisko.
Mikulski odrzucił także zarzut, że nie tolerował sprzeciwu podwładnych. Jak tłumaczył, wierzył w kolegialność i mądrość całego zespołu, a odmienne zdanie nie było dla niego problemem. W sprawie mobbingu stwierdził wprost: "Zwyczajnie kłamie". Dodał, że nie miał powodu, aby stosować takie zachowania, i nie przypomina sobie sytuacji, w której podniósłby głos na któregoś z podwładnych. Sugerował też, że krytyczne wypowiedzi Borskiego mogą wynikać z frustracji i trudności z zaakceptowaniem jego pozycji w