Brazylijska Partia Pracujących oficjalnie poparła w niedzielę kandydaturę prezydenta Luiza Inácia Lula da Silvy w październikowych wyborach. 80-letni polityk ubiega się o czwartą kadencję, która ma być zarazem jego ostatnim startem w wyborach prezydenckich. Będzie to jego siódma kampania o najwyższy urząd w państwie. Tegoroczna rywalizacja coraz wyraźniej nabiera międzynarodowego charakteru, ponieważ kandydata prawicy wspierają politycy z kilku państw.
Lula podkreśla kondycję i przedstawia program
Podczas konwencji partyjnej Lula przekonywał, że jest w bardzo dobrej formie. Mówił, że regularnie ćwiczy nogi i ramiona oraz codziennie chodzi przez godzinę. Podkreślał, że czuje się sprawniejszy niż w 2002 roku, gdy po raz pierwszy obejmował urząd prezydenta. Wiek pozostaje jednym z tematów kampanii, ale prezydent stara się przedstawiać go jako osobiste wyzwanie, a nie przeszkodę w dalszym sprawowaniu władzy.
W wystąpieniu Lula zapowiedział większą aktywność państwa w rozwoju brazylijskiego przemysłu obronnego oraz ochronę krajowych zasobów mineralnych. Zaznaczał, że żaden chiński, amerykański ani francuski podmiot nie powinien mieć dostępu do tych surowców bez poszanowania suwerenności Brazylii. Jego przekaz łączy kwestie gospodarcze z obroną niezależności państwa i sprzeciwem wobec zagranicznej presji.
Flávio Bolsonaro korzysta z zagranicznego poparcia
Głównym rywalem Luli ma być senator Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Kandydat prawicy otrzymał otwarte wyrazy poparcia od przedstawicieli administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, prezydenta Argentyny Javiera Mileia oraz premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Netanjahu nagrał materiał wideo wspierający przeciwnika brazylijskiego prezydenta. Milei 25 lipca wystąpił w São Paulo podczas konwencji Partii Liberalnej związanej z