Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Rok po rozpoczęciu ataków na łodzie rodziny wciąż szukają odpowiedzi
USA przeprowadziły od 2 września 2025 roku dziesiątki ataków na łodzie na Karaibach i wschodnim Pacyfiku.
Administracja Trumpa twierdzi, że zginęło ponad 220 osób określanych jako narkoterroryści.
Rodziny z Saint Lucia i Kolumbii podejrzewają, że wśród ofiar mogli być rybacy.
Władze USA nie opublikowały nazwisk zabitych ani publicznych dowodów uzasadniających poszczególne ataki.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Rodziny rybaków z Saint Lucia i Kolumbii od miesięcy próbują ustalić, co stało się z ich bliskimi po amerykańskich atakach na małe łodzie na Karaibach i wschodnim Pacyfiku. Administracja prezydenta Donalda Trumpa przedstawia operację jako kampanię przeciwko przemytnikom narkotyków i określa zabitych mianem „narkoterrorystów”. Nie publikuje jednak nazwisk ofiar ani materiałów, które pozwalałyby niezależnie zweryfikować te twierdzenia.
Rayshawn Charlery ze Saint Lucia po raz ostatni widział swojego ojca, rybaka Josepha „Nathy’ego” Williama, tydzień przed jego zaginięciem w lutym. 13 lutego William wypłynął na połów razem z Rickym Josephem, ojcem czworga dzieci. Żaden z nich nie wrócił do domu. Charlery nie mógł już dodzwonić się do ojca. Tego samego dnia amerykańskie wojsko opublikowało czarno białe nagranie z drona pokazujące atak na niewielką łódź na Morzu Karaibskim. Według komunikatu w wyniku operacji zginęli podejrzani przemytnicy narkotyków. Charlery obawia się, że smukła łódź widoczna na nagraniu była jednostką, którą jego ojciec wykorzystywał podczas ostatniego rejsu. „Wiem tylko, że mój ojciec jest rybakiem, wypłynął w morze i nigdy nie wrócił do domu. To uczciwy rybak”, powiedział programowi Fault Lines. William pozostawił dwoje dzieci i starszą matkę, którą się opiekował.
Rodzina Ricky’ego Josepha również bezskutecznie próbowała się z nim skontaktować. Inni rybacy przesłali jego bratu Titusowi nagrania przedstawiające szczątki łodzi krążące w internecie. Titus rozpoznał jednostkę i powiedział, że to jego młodszy brat był jej kapitanem. Partnerka Josepha, Lucillia Charles, przekazała, że mężczyzna utrzymywał rodzinę z pieniędzy zarabianych na połowach. Był jedynym żywicielem jej i dzieci, a z rybołówstwa uzyskiwał kilka tysięcy dolarów rocznie. Charlery i Charles zgłosili zaginięcia na policji, ale nie otrzymali odpowiedzi. Lokalne służby również nie odpowiedziały na pytania programu Fault Lines. Premier Saint Lucia Philip J. Pierre powiedział, że sprawa jest nadal traktowana jako zaginięcie, a miejscowe organy ścigania próbują ustalić, co się wydarzyło. Dodał, że Stany Zjednoczone nie przekazały władzom żadnych informacji dotyczących tej sprawy.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Kampania rozpoczęła się 2 września 2025 roku i obejmuje Karaiby oraz wschodni Pacyfik.
Administracja USA twierdzi, że w dziesiątkach ataków zginęło ponad 220 osób.
W żadnym przypadku nie przeprowadzono publicznej identyfikacji wszystkich ofiar.
Rodziny zaginionych nie otrzymały od władz USA potwierdzenia ani informacji o losie bliskich.
Wrak jako jeden z nielicznych śladów
Sprawa Williama i Josepha wyróżnia się tym, że policja zachowała pozostałości ich łodzi. Zespół Fault Lines odnalazł wrak za budynkiem policji, gdzie przez wiele miesięcy zarastał chwastami. Następnie dotarł do właściciela jednostki, aby sprawdzić, czy mogła to być łódź, którą wypłynęli rybacy. Cameron Tayliam z firmy Zouti Boats powiedział, że rozpoznał ją po kolorach: zielonym na zewnątrz, czarnym na spodzie i czerwonym wewnątrz. Zdołał odzyskać szczątki, zanim łódź zatonęła. Fizyczny ślad nie pozwolił jednak na rozstrzygnięcie sprawy. Bez oficjalnych danych o ofiarach, dokumentacji operacji i publicznego uzasadnienia ataku rodziny nadal nie wiedzą, czy ich bliscy znajdowali się na pokładzie.
Spór o legalność użycia śmiercionośnej siły
Od 2 września 2025 roku administracja Trumpa przeprowadziła dziesiątki bombardowań niezidentyfikowanych łodzi na Karaibach i wschodnim Pacyfiku. Władze USA twierdzą, że operacje zapobiegają dostarczaniu narkotyków na terytorium Stanów Zjednoczonych. Trump mówił w październiku, że każda zniszczona łódź oznacza ocalenie 25 tysięcy amerykańskich istnień, ale nie przedstawił dowodów na poparcie tej liczby. W nieopublikowanej notatce uzyskanej przez amerykańskie media miał również uznać, że Stany Zjednoczone znajdują się w stanie „niemiędzynarodowego konfliktu zbrojnego” z organizacjami zajmującymi się handlem narkotykami. Dokument polecał wojsku prowadzenie operacji przeciwko tym grupom, choć Kongres nie wyraził zgody na takie działania.
Amanda Klasing z Amnesty International USA oceniła, że nie ma dowodów, iż osoby zabijane w kampanii miały możliwości lub zamiar zaatakowania Amerykanów. Była kapitan armii USA Margaret Donovan, która służyła jako prawniczka w korpusie Judge Advocate General, również nie dostrzegła oczywistej podstawy prawnej dla ataków. Według niej użycie śmiercionośnej siły w działaniach wojskowych wymaga zgody Kongresu albo konieczności natychmiastowej samoobrony. Eksperci podkreślają, że przemyt narkotyków jest przestępstwem, a nie sam w sobie atakiem militarnym. W takich sprawach władze od lat przechwytują łodzie i aresztują podejrzanych. Donovan ostrzegła, że zabijanie ludzi na wodach międzynarodowych bez procesu i ochrony wynikającej z zasady due process może być oceniane w prawie krajowym jako morderstwo, a w prawie międzynarodowym jako zbrodnia wojenna. Inni eksperci wskazują, że opisywane działania mogą oznaczać pozajudycjalne zabójstwa, zakazane przez prawo międzynarodowe.
Sprawy trafiły do organów prawnych
Przeciwko kampanii prowadzone są co najmniej dwa postępowania. Jedno z nich zainicjowały rodziny dwóch mężczyzn z Trynidadu i Tobago, którzy zaginęli po ataku z 14 października. Sprawa jest rozpatrywana przez amerykański sąd federalny. Drugie dotyczy Alejandro Carranzy, kolumbijskiego rybaka, który zaginął 15 września 2025 roku w pobliżu regionu La Guajira. W grudniu jego rodzina złożyła skargę do Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka. Wskazała, że naruszono prawo mężczyzny do życia oraz gwarancje rzetelnego procesu. Przyjaciel Carranzy, Leonardo Vega, zobaczył nagranie ataku opublikowane przez Trumpa i powiązał je z zaginięciem. Powiedział, że rybacy rozpoznali na filmie łódź z Kolumbii, choć Trump określał jej pasażerów jako „narkoterrorystów z Wenezueli”. Partnerka Carranzy, Katerine Hernandez, mówiła, że rodzina początkowo liczyła, iż mężczyzna wyskoczył do wody, aby uciec przed wybuchem. Później bliscy czekali na odnalezienie ciała. Rodzina odrzuca oskarżenia o przemyt narkotyków i pyta, dlaczego Carranzy nie zatrzymano i nie postawiono przed sądem, jeśli władze miały dowody jego winy.
Władze USA nie ujawniają tożsamości ofiar
Fault Lines zwrócił się o potwierdzenie losu Carranzy, Josepha i Williama do Departamentu Obrony, Departamentu Stanu, Białego Domu oraz Dowództwa Południowego USA, które nadzoruje operacje wojskowe w Ameryce Środkowej i Południowej. Żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na pytania dotyczące tożsamości zabitych. Biały Dom przekazał w pisemnym oświadczeniu, że wszystkie ataki były wymierzone w wyznaczonych narkoterrorystów, którzy mieli sprowadzać śmiercionośną truciznę na amerykańskie wybrzeża. Dowództwo Południowe odmówiło komentarza w sprawie poszczególnych przypadków, ale broniło legalności operacji. Jego rzecznik stwierdził, że wszystkie ataki przeprowadzano na podstawie zgodnych z prawem upoważnień, kompleksowych danych wywiadowczych i ustalonych kryteriów wyboru celów.
Ataki nie ustały. 23 sierpnia Dowództwo Południowe poinformowało o operacji przeciwko łodzi określonej jako jednostka o niskim profilu, w której zginęły dwie osoby. Dwa dni później w kolejnym ataku zginęły cztery osoby. W żadnym z tych komunikatów nie podano nazwisk ofiar. Dla rodzin brak przejrzystości oznacza długotrwałą niepewność i żałobę bez potwierdzenia. Bliscy podejrzewający, że ich krewni mogli zginąć w ataku, nie mają ani oficjalnej informacji, ani ciała, które mogliby pochować. Charlery mówi, że Stany Zjednoczone odebrały mu część samego siebie. „To smutne, że nie ma ciała, które można pochować. Czasami zastanawiam się, czy istnieje sprawiedliwość”, powiedział.