Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Ekstremalne ulewy i powodzie uderzyły w Florydę oraz południowy zachód USA
Na wybrzeżu środkowej Florydy spadło od 15 do 20 cali deszczu, a służby wydały alarm Flash Flood Emergency.
Ulewy były skutkiem wilgotnego napływu znad oceanu, wolno przemieszczających się burz i wyjątkowo ciepłych wód u wybrzeży Florydy.
W Arizonie rzeka atmosferyczna przyniosła powodzie, zamknięcia dróg i ewakuacje na obszarach Four Corners.
Nasilające się powodzie przybrzeżne w Miami łączą się z wysokimi pływami, silnym wiatrem od strony oceanu i intensywnymi opadami.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Rozległy epizod ekstremalnych opadów przyniósł gwałtowne powodzie na Florydzie oraz w południowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Na wybrzeżu środkowej Florydy od niedzieli do południa w poniedziałek spadło od 15 do 20 cali deszczu, czyli około 38 do 51 centymetrów. Władze ostrzegały przed katastrofalnymi podtopieniami w rejonie West Melbourne i Palm Bay, a podobne problemy pojawiły się w Arizonie, Missisipi oraz w rejonie Las Vegas. Intensywne burze znalazły się także w tle katastrofy samolotu w pobliżu Palm Beach, choć jej przyczyny musi ustalić krajowa komisja badająca wypadki lotnicze.
Floryda pod wodą po serii wolno przemieszczających się burz
Narodowa Służba Pogodowa Stanów Zjednoczonych wydała w poniedziałek rano alarm Flash Flood Emergency dla West Melbourne i Palm Bay. Jest to najwyższy poziom ostrzeżenia używany w sytuacji, gdy powódź błyskawiczna może mieć katastrofalne skutki. Według służby w części regionu spadło od 15 do 20 cali deszczu, a w kolejnych godzinach możliwe były następne 2 do 4 cali. W wąskim pasie między Melbourne a obszarem na północ od Fort Pierce sumy opadów wynosiły od 5 do 15 cali, co doprowadziło do rozległych zalań. Ostrzeżenia obejmowały również okolice Sebring, gdzie odnotowano od 5 do 9 cali deszczu, z możliwością kolejnych 2 do 3 cali.
Najwyższe szacunki radarowe dla hrabstwa Brevard sięgały 15 cali, natomiast pobliski deszczomierz zmierzył 11,9 cala.
W Palm Beach Gardens analiza radarowa wskazała około 17 cali w ciągu sześciu godzin, niemal dwukrotnie więcej niż próg lokalnie stosowany dla opadu tysiącletniego.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Służby pogodowe oceniły ryzyko ekstremalnych opadów dla części Florydy jako umiarkowane, czyli poziom 3 w czterostopniowej skali.
Wysoki poziom wody na wybrzeżu łączył się z opadami i odpływem z lądu, zwiększając ryzyko powodzi złożonej.
W niedzielę, krótko przed godziną 13 czasu wschodniego, Learjet lecący z Teksasu na Florydę wszedł na wysokości około 35 tysięcy stóp w rdzeń silnej burzy. Według opisu zdarzenia samolot napotkał oblodzenie oraz umiarkowane turbulencje, które powodowały gwałtowne zmiany wysokości, sięgające około 700 stóp. Maszyna rozbiła się kilka minut później, a śmierć poniosło wszystkich dziewięciu pasażerów. Źródło wskazuje, że samolot znalazł się bezpośrednio w obszarze intensywnej konwekcji, ale nie przesądza, jaki był udział poszczególnych czynników. Ustalenie przyczyn należy do National Transportation Safety Board.
Układ atmosferyczny sprzyjał powtarzaniu się ulew
Za deszcze na Florydzie odpowiadało kilka współdziałających elementów. Silny wyż położony na północnym wschodzie kierował w stronę półwyspu wilgotne powietrze ze wschodu. Nad samą Florydą znajdował się jednocześnie słaby niż w górnych warstwach atmosfery. Taki układ sprzyjał powstawaniu burz, które przemieszczały się powoli i wielokrotnie przechodziły nad tymi samymi obszarami. W rezultacie suma opadów rosła szybciej, niż mogła odpłynąć lub wsiąknąć w podłoże. To właśnie powtarzalność burz, a nie tylko intensywność pojedynczej ulewy, miała kluczowe znaczenie dla skali zalań.
Opady zostały dodatkowo wzmocnione przez rekordowo lub niemal rekordowo ciepłe wody u wschodnich wybrzeży Florydy. Cieplejsza powierzchnia oceanu może dostarczać do atmosfery więcej wilgoci, która następnie zasila układy burzowe. Według Climate Central wody o takiej temperaturze stały się od 10 do 100 razy bardziej prawdopodobne w związku z wywołaną przez ludzi zmianą klimatu. To stwierdzenie dotyczy prawdopodobieństwa wystąpienia wyjątkowo ciepłych wód, a nie oznacza automatycznie, że cały konkretny epizod opadowy został spowodowany zmianą klimatu. Do oceny udziału klimatu w intensywności tych deszczów potrzebna byłaby pełna analiza atrybucyjna.
Niektóre sumy opadów przekroczyły lokalny próg określany jako opad tysiącletni. W Palm Beach Gardens szacunek oparty na danych radarowych wskazywał około 17 cali w ciągu sześciu godzin, podczas gdy kryterium dla takiego zdarzenia wynosiło około 9 cali. Określenie tysiącletni nie oznacza, że dane zjawisko powinno występować dokładnie raz na tysiąc lat. Jest to statystyczny opis bardzo rzadkiego opadu w odniesieniu do historycznych danych dla danego obszaru. W tym przypadku część wartości pochodziła z analizy MRMS, czyli połączenia danych radarowych i ograniczonej liczby pomiarów naziemnych. Dlatego szacunek radarowy nie zawsze odpowiada wartości zmierzonej przez konkretny deszczomierz.
W tym samym czasie silny układ niskiego ciśnienia skierował nad Arizonę i obszar Four Corners wyjątkowo wilgotną masę powietrza. Była ona zasilana wilgocią znad tropikalnego wschodniego Pacyfiku, a sam układ miał cechy rzeki atmosferycznej. Wilgotne powietrze zostało skierowane w stronę Mogollon Rim, czyli wyraźnego progu terenowego oddzielającego niżej położone pustynie Arizony od wyżej położonych obszarów na północy. Wymuszone wznoszenie powietrza nad tym obszarem dodatkowo zwiększyło opady. Ewakuacje objęły liczne nisko położone miejsca w północnej Arizonie, a co najmniej jedna osoba została uznana za zaginioną. W wielu miejscach zamknięto drogi, a część tras mogła pozostać nieprzejezdna przez tygodnie lub miesiące z powodu wypłukania nawierzchni i uszkodzeń przepraw.
Skala opadów była widoczna także w danych z miast położonych dalej od głównej strefy powodzi. Flagstaff odnotował w niedzielę 3,37 cala deszczu. Był to trzeci najwyższy dobowy wynik w 128 latach pomiarów w tym mieście oraz rekord dla dowolnego dnia listopada. W Salt Lake City spadło 1,14 cala, co oznaczało czwarty najwyższy listopadowy wynik w historii obserwacji sięgającej 1874 roku. Na rzece San Juan w Pagosa Springs poziom wody wzrósł do 16,81 stopy. To więcej niż poprzedni współczesny rekord wynoszący 15,02 stopy z 23 października i niewiele mniej niż 17,8 stopy odnotowane 5 października 1911 roku. W czasie kulminacji wodowskaz miał przerwę w działaniu, więc nie można wykluczyć, że krótkotrwały dodatkowy szczyt nie został zarejestrowany.
W Farmington w Nowym Meksyku prognozowano wzrost poziomu San Juan do 12,06 stopy. Byłoby to mniej niż 14,07 stopy odnotowane 23 października, ale więcej niż jakikolwiek inny szczyt od czasu pomiaru 12,3 stopy z 6 września 1909 roku. Za ustępującym niżem napłynęło chłodniejsze powietrze, a w górach San Juan powyżej wysokości 10 tysięcy stóp obowiązywały ostrzeżenia przed śniegiem. Prognozowane sumy wynosiły od 12 do 18 cali. Śnieg może czasowo zatrzymać część wody w pokrywie, a później zasilać rzeki i zbiorniki, jednak w chwili opisywanego zdarzenia Lake Powell pozostawał zapełniony tylko w około 25 procentach, mimo wilgotnego października.
Wysokie pływy pogłębiają problem na wybrzeżach
Ekstremalne opady na Florydzie nakładały się na trwający problem powodzi przybrzeżnych w rejonie Miami. W niedzielę zakończyła się seria 11 kolejnych dni, w których poziom wody osiągał próg umiarkowanego zalania. W dwóch dniach poziom oceniano jako poważny. Była to najdłuższa odnotowana w Miami seria umiarkowanych powodzi przybrzeżnych, a liczba takich dni w 2026roku wzrosła do 15. Poprzedni rekord wynosił 10 dni i został ustanowiony w 2019 roku. Na sytuację wpływały silne wiatry wiejące od strony oceanu oraz wysokie pływy królewskie związane z pełnią Księżyca. Dodatkowe opady zwiększały spływ wód z lądu, utrudniając odpływ podczas wysokiego poziomu morza.
W Miami spodziewano się kolejnych okresów niewielkich zalań, a prognozy wskazywały, że mogą one utrzymać się przez około 10 dni. Na południu Florydy obowiązywały ostrzeżenia przed intensywnym deszczem, którego suma mogła wynieść od 3 do 5 cali, oraz przed niewielką lub umiarkowaną powodzią przybrzeżną. Opady rzędu 1 do 2 cali mogły połączyć się z wysokim przypływem i utworzyć powódź złożoną, określaną po angielsku jako compound flood event. Kolejne wysokie pływy przewidywano w dniach od 6 do 8 listopada, jednak bez silnego wiatru od strony oceanu ryzyko miało pozostać niższe. Większe zagrożenie wiązano z okresem od 23 do 26 listopada, gdy prognozowano jedne z najwyższych pływów roku.
Podobne sygnały obserwowano na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Wysokie pływy podczas październikowej pełni przyniosły rekordowe lub bliskie rekordowym poziomy wody w San Diego i Los Angeles. W obu miastach cztery z dziesięciu najwyższych poziomów w ponadstuletnich seriach pomiarowych przypadały na październik 2026roku, a kolejne dwa rekordy były związane z wysokimi pływami w lipcu. Możliwe były następne rekordowe odczyty w dniach od 7 do 10 listopada, jeśli ponownie pojawiłby się silny wiatr od strony oceanu. Jeszcze większą uwagę zwracano na okres od 23 do 27 listopada, gdy poziomy wody mogły być około pół stopy wyższe niż podczas październikowego maksimum.
Opisany epizod pokazuje, że zagrożenie nie wynika wyłącznie z pojedynczego deszczu. Na Florydzie o skali powodzi zdecydowały między innymi powtarzające się burze, bardzo wilgotne powietrze, ciepłe wody oceanu oraz wysoki poziom morza. W Arizonie znaczenie miało skierowanie wilgotnej masy powietrza na obszary górskie i zlewnie rzek. Z kolei na wybrzeżach kolejne cykle wysokich pływów pozostawiają mniej czasu na osuszenie terenu, naprawy i odbudowę zabezpieczeń. Dane o opadach i poziomach wody opisują konkretne zdarzenia pogodowe, natomiast związek z ociepleniem klimatu należy oceniać osobno, z uwzględnieniem długoterminowych trendów i analiz statystycznych.