Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Singapur wydaje miliardy na adaptację do zmian klimatu, ale nadal traci lasy
Władze Singapuru zamierzają zabudować las Maju i teren Gillman Barracks, choć po konsultacjach zachowają większą część zieleni niż pierwotnie planowano.
Lasy wtórne chłodzą miasto, pomagają zatrzymywać wodę i mogą ograniczać ryzyko gwałtownych powodzi.
Singapur przeznaczył 100 miliardów dolarów singapurskich na adaptację klimatyczną w tym stuleciu.
Organizacje społeczne twierdzą, że oceny oddziaływania na środowisko zbyt słabo uwzględniają wpływ wycinki na zdrowie i klimat.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Singapur przygotowuje swój pierwszy krajowy plan adaptacji do zmian klimatu, a jednocześnie planuje zabudowę kolejnych fragmentów lasów wtórnych. Spór szczególnie mocno skupił się na lesie Maju, 23 hektarach odradzającego się lasu w centralnej części miasta, otoczonych przez osiedla mieszkaniowe. Władze uzasadniają rozwój potrzebą rozwiązania ostrego kryzysu mieszkaniowego w państwie, którego powierzchnia wynosi 744 kilometry kwadratowe i którego populacja rośnie. Organizacje społeczne oraz część naukowców ostrzegają jednak, że wycinka może osłabić odporność miasta na upały, intensywne opady i powodzie.
Las Maju stał się symbolem konfliktu
W sierpniu 22 letnia studentka nauk o środowisku Saw Yun Ya wezwała rząd do ponownego przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla lasu Maju. Jej zdaniem przygotowana analiza nie uwzględniła w wystarczającym stopniu skutków wycinki dla klimatu i zdrowia mieszkańców. Był to element rzadkiego publicznego protestu przeciwko planowi państwowej zabudowy. Na wiecu Maju for the People w Hong Lim Park 16 sierpnia zebrało się ponad 2 tysiące osób.
Ocena dla Maju została ogłoszona w lipcu i obejmowała między innymi wpływ inwestycji na zanieczyszczenia, odpady oraz różnorodność biologiczną. W dokumentacji wskazano występowanie zagrożonych gatunków, w tym łuskowca sundajskiego oraz dzioborożca rudogłowego. Mieszkańcy i organizacje środowiskowe twierdzą, że las powinien być oceniany nie tylko jako siedlisko zwierząt, lecz także jako element infrastruktury miejskiej. Chodzi o jego rolę w zapewnianiu cienia, ograniczaniu nagrzewania terenu, zatrzymywaniu części wody opadowej oraz tworzeniu warunków sprzyjających zdrowiu i wypoczynkowi.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Las Maju zajmuje 23 hektary i znajduje się w centralnej części Singapuru, w sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej.
Lasy wtórne zajmują około 16 procent powierzchni państwa, a po okresie szybkiej urbanizacji stały się ważnym elementem miejskiej przyrody.
Po konsultacjach społecznych władze zapowiedziały zachowanie większej części terenów zielonych, ale rozwój mieszkaniowy w Maju i Gillman Barracks ma być kontynuowany.
Wśród innych lasów zagrożonych zabudową wymieniane są tereny w Sembawang, Woodlands i Tengah.
Plan adaptacji ma objąć upały, powodzie i wybrzeże
Debata o Maju toczy się w momencie, gdy Singapur tworzy pierwszy krajowy plan adaptacji klimatycznej. Rząd wyznaczył 2026 rok jako Rok Adaptacji Klimatycznej. Projekt planu obejmuje między innymi temperatury, odporność przeciwpowodziową, ochronę wybrzeża, wodę, żywność, jakość życia, zdrowie publiczne, infrastrukturę oraz odporność ekosystemów. Ministerstwo Zrównoważonego Rozwoju i Środowiska przekazało, że dokument jest nadal opracowywany, ma zostać opublikowany w 2027 roku i powstaje w ramach procesu określanego przez resort jako działanie całego społeczeństwa.
Władze deklarują całościowe podejście, w którym adaptacja ma łączyć ochronę przed upałem i powodziami z planowaniem infrastruktury oraz miejską jakością życia. Jednocześnie nie ogłoszono, że ochrona istniejących lasów wtórnych będzie jednym z priorytetów planu. Nie ustalono też progu, który określałby, jaką część lasów można utracić bez osłabiania odporności klimatycznej miasta. To właśnie ten brak jest jednym z głównych punktów sporu. Organizacje społeczne chcą, aby wpływ wycinki był liczony w taki sam sposób jak koszty budowy wałów, kanalizacji deszczowej czy technologii chłodzących.
Singapur deklaruje duże wydatki na przystosowanie się do zmieniającego się klimatu. Państwo zobowiązało się przeznaczyć 100 miliardów dolarów singapurskich na adaptację w tym stuleciu. W tej kwocie znajduje się między innymi 10 miliardów dolarów singapurskich planowanych w ciągu najbliższej dekady na konstrukcje chroniące przed skutkami zmian klimatu, takie jak umocnienia brzegowe. W 2025 roku utworzono także biuro do spraw odporności na upały oraz uruchomiono program badawczy o wartości 40 milionów dolarów singapurskich, poświęcony wpływowi stresu cieplnego na grupy szczególnie narażone.
Naukowcy wskazują na koszty utraty lasu
Winston Chow, profesor klimatu miejskiego z Singapore Management University i główny badacz inicjatywy Cooling Singapore, powiedział, że istnieją liczne dowody naukowe na to, iż usuwanie lasów takich jak Maju może zwiększać temperaturę w mieście, ryzyko powodzi i pogarszać jakość powietrza. Wcześniejsza urbanizacja i utrata lasów już przyczyniły się do wzrostu ryzyka powodziowego w rejonach Bukit Timah i Ulu Pandan. Według tej oceny wycinka Maju może zwiększyć ryzyko gwałtownych podtopień w pobliżu rzeki Pandan, zwłaszcza że ekstremalne opady stają się silniejsze.
Znaczenie zieleni w tropikalnym mieście widać także w danych dotyczących temperatury. Badanie z 2005 roku wykazało, że centralna, intensywnie zabudowana część Singapuru mogła być nawet o 6 stopni Celsjusza cieplejsza niż obszary bardziej zielone. Średnia temperatura w mieście również wzrosła, a efekt miejskiej wyspy ciepła nakłada się na ocieplenie związane ze zmianami klimatu. Badanie National University of Singapore z 2024 roku prognozowało, że gorętsze i bardziej wilgotne warunki mogą do 2035 roku ograniczyć produktywny czas pracy w głównych sektorach o 14 procent. Oszacowany koszt dla gospodarki wynosił 2,22 miliarda dolarów singapurskich rocznie, czyli 1,73 miliarda dolarów amerykańskich.
Czy sadzenie drzew zastąpi las?
Jedną z odpowiedzi władz na presję związaną z utratą terenów zielonych jest program OneMillionTrees. Jego celem jest posadzenie dodatkowego miliona drzew w całym Singapurze do 2030 roku. National Parks Board informuje, że od 2020 roku posadzono 887 044 drzewa. Część ekologów podkreśla jednak, że sadzenie młodych drzew nie daje od razu takich samych funkcji jak dojrzały las. Las tworzy złożone środowisko, zapewnia siedliska, cień i rozbudowane procesy zatrzymywania wody, których nie da się szybko odtworzyć samą liczbą sadzonek.
Sankar Ananthanarayanan, doktorant ekologii teoretycznej na National University of Singapore, ocenił, że program sadzenia drzew nie jest całkowicie pozornym działaniem, ale może odwracać uwagę od samej wycinki. W jego opinii potrzebna jest także uczciwa informacja o liczbie drzew traconych w związku z inwestycjami. Podobne zastrzeżenia dotyczą oficjalnego wskaźnika zielonej powierzchni. Około 40 procent Singapuru ma być zielone, lecz wynik ten obejmuje również parki, ogrody na dachach i inną zarządzaną roślinność. Badania wskazują, że taka zieleń nie zapewnia dokładnie tych samych funkcji chłodzenia i kontroli odpływu wody co las.
Presja na lasy jest związana z szerszym planowaniem przestrzennym. Analiza planów urbanizacyjnych Singapuru oszacowała, że w ciągu następnej dekady potencjalnie nawet 7331 hektarów lasów wtórnych może zostać przekształconych na inne cele. To wartość odpowiadająca około jednej dziesiątej powierzchni wyspy. Nie oznacza to, że cała wskazana powierzchnia zostanie na pewno zabudowana, lecz pokazuje skalę terenów, które mogą konkurować z ochroną przyrody o miejsce w planach rozwoju.
Aktywiści proponują, aby przed przeznaczeniem lasów pod mieszkania analizować także inne lokalizacje. Julie Tang z SG Climate Rally wskazuje na pola golfowe i tereny zajmowane przez duże, luksusowe domy jako możliwe alternatywy dla części inwestycji. Jej zdaniem lasy powinny być traktowane jako infrastruktura adaptacyjna, obok wałów, systemów odwadniających i technologii chłodzących. Taki sposób oceny oznaczałby uwzględnienie usług ekosystemowych w analizach kosztów i korzyści, zanim zostanie podjęta decyzja o zmianie przeznaczenia terenu.
Spór dotyczy także wizerunku Singapuru jako miasta żyjącego wśród przyrody. Podczas przemówienia z okazji święta narodowego 23 sierpnia premier Lawrence Wong zapowiedział rozszerzanie terenów zielonych i przypomniał, że niemal połowa wyspy jest zielona. Wskazał, że roślinność pomaga utrzymywać niższą temperaturę i poprawiać warunki życia w czasie globalnego ocieplenia. Konserwatyści przyrodniczy pytają jednak, co dokładnie obejmuje ta statystyka i czy zarządzana zieleń może zastąpić lasy, które pełnią jednocześnie funkcje przyrodnicze, klimatyczne i społeczne.
Jimmy Tan, przewodnik przyrodniczy i kurier rowerowy, twierdzi, że utrata lasów w pobliżu zabudowy zmienia mikroklimat dzielnic. Po doświadczeniu wyczerpania cieplnego i problemów ze snem w Toa Payoh przeniósł się do Bukit Batok, gdzie gęstsze lasy wtórne dawały mu większą ulgę. Określa siebie jako uchodźcę mikroklimatycznego. Jego doświadczenie nie jest samo w sobie pomiarem naukowym, ale ilustruje argument mieszkańców, którzy nie mają codziennego dostępu do rezerwatów przyrody. W mieście, gdzie większość ludności mieszka poza nimi, wycinka lokalnego lasu może oznaczać utratę najbliższego naturalnego źródła cienia i chłodu.
Władze Singapuru nigdy nie odrzuciły propozycji zabudowy lasu wyłącznie na podstawie oceny oddziaływania na środowisko, choć uwagi społeczne doprowadzały do zachowania części terenów zielonych. W przypadku Maju i Gillman Barracks zapowiedziano kontynuowanie inwestycji, ale z większym udziałem zachowanej zieleni niż w pierwotnych planach. Dla rządu podstawowym wyzwaniem pozostaje połączenie potrzeb mieszkaniowych z przygotowaniem miasta na cieplejszą i bardziej deszczową przyszłość. Dla organizacji środowiskowych kluczowe pytanie brzmi, czy można jednocześnie deklarować odporność klimatyczną i ograniczać jeden z naturalnych systemów, które tę odporność zapewniają.