Honda Prelude w najnowszej odsłonie korzysta z hybrydowego układu napędowego i rozwija 200 KM. Dla części entuzjastów to zbyt mało jak na sportowe coupe, szczególnie gdy samochód nie ma klasycznego, wysokoobrotowego charakteru kojarzonego z wcześniejszymi modelami tej nazwy. Długoterminowy test przeprowadzony w Stanach Zjednoczonych pokazuje jednak, że sama moc nie przesądza o przyjemności z jazdy. Na mokrej drodze Prelude potrafi być angażująca, przewidywalna i zaskakująco łatwa do kontrolowania.
Mokra nawierzchnia odsłania charakter auta
Autor testu wykorzystał chłodne, wilgotne poranki, aby sprawdzić zachowanie samochodu w warunkach mniej sprzyjających szybkiej jeździe. Testowane auto miało seryjne całoroczne opony Goodyear Eagle Touring, a nie opcjonalne letnie Continental ExtremeContact Sport 02. Przy temperaturze około 48 stopni i lekkiej mżawce opony nadal zapewniały dużo przyczepności. Dopiero gwałtowne użycie hybrydowego momentu obrotowego w środku zakrętu pozwalało zerwać przyczepność przednich kół.
Nie oznaczało to nagłej utraty kontroli. Zawieszenie, sztywność nadwozia i elektroniczne systemy wsparcia pozwalały utrzymać samochód na obranym torze. Prelude mogła przejść w kontrolowany poślizg przedniej osi, ale kierowca nadal miał wpływ na jej zachowanie za pomocą kąta skrętu i dozowania gazu. W praktyce auto pozostawało stabilne, a reakcje były czytelne nawet wtedy, gdy nawierzchnia nie oferowała idealnej przyczepności.
Rondo jako sprawdzian prowadzenia
Na lokalnych drogach testowych nie było wielu szybkich i krętych odcinków, dlatego do sprawdzenia samochodu wykorzystano także szerokie, dwupasmowe ronda. Przy włączonej kontroli trakcji Prelude zachowywała stabilność i utrzymywała kierunek jazdy. Różnica pojawiała się głównie w pracy kierownicą. Przy spokojnym wyjściu z zakrętu można było mocno otworzyć przepustnicę, a reakcja systemu ograniczała się najwyżej do krótkiego mignięcia kontrolki na desce rozdzielczej.