Volkswagen ma nietypowy problem z nowym elektrycznym ID. Polo. Popyt na mały i relatywnie przystępny cenowo samochód przerósł oczekiwania producenta, a liczba zamówień z Europy przekroczyła już 30 tysięcy. Według niemieckich mediów klienci muszą liczyć się z oczekiwaniem wynoszącym co najmniej 10 miesięcy. Co istotne, część zamówień złożono jeszcze zanim samochód trafił do salonów, więc klienci nie mogli go wcześniej zobaczyć ani odbyć jazdy testowej.
Popularny elektryk, ograniczona dostępność
Szef dużej grupy dealerskiej Volkswagena przekazał serwisowi Automobilwoche, że cała gama ID. Polo jest obecnie wyprzedana, a czas oczekiwania wynosi przynajmniej 10 miesięcy. Dealerzy informują, że samochody zamówione obecnie mogą trafić do klientów dopiero w maju lub czerwcu 2027 roku. Volkswagen zwiększa produkcję w fabryce w Martorell w Hiszpanii, jednak osoby, które nie chcą czekać, mogą jeszcze znaleźć u dealerów samochody o wcześniej ustalonej konfiguracji.
Ten sam problem dotyczy modeli Skody i Cupry
ID. Polo nie jest jedynym elektrycznym modelem Grupy Volkswagen, na który trzeba długo czekać. Skoda miała zebrać ponad 35 tysięcy zamówień na spokrewnionego Epiqa, a Cupra Raval również jest zarezerwowana na wiele miesięcy. Wszystkie trzy samochody korzystają z platformy MEB+, mają jeden silnik i napęd na przednią oś, a ich produkcja odbywa się w Martorell. Modele są częścią planu Volkswagena, który ma przybliżyć ceny samochodów elektrycznych do poziomu tradycyjnych małych aut spalinowych i ułatwić europejskim markom rywalizację z producentami z Chin.
Duże zainteresowanie ma także przyciągać elektryczny SUV ID. Cross. Z kolei na odświeżonego ID.3 Neo klienci mają czekać od dwóch do trzech miesięcy. Dla Volkswagena wysoki popyt na nowe modele jest dobrym sygnałem w czasie prowadzonej restrukturyzacji. Jednocześnie długie kolejki pokazują, że przy samochodach elektrycznych problemem może być nie tylko zainteresowanie klientów, lecz także tempo zwiększania produkcji.