W piątkowy wieczór w ścisłym centrum Katowic rozpoczął się 82. Rajd Polski. Już na początku zawodów doszło jednak do sytuacji, która ponownie zwróciła uwagę na problem bezpieczeństwa kibiców podczas polskiego klasyka. Jeden z mężczyzn pojawił się w bezpośrednim sąsiedztwie trasy odcinka kwalifikacyjnego i położył się około metra od drogi, aby zrobić efektowne zdjęcie przejeżdżającej rajdówki. Zachowanie fana zostało uznane przez organizatorów za skrajnie niebezpieczne i niedopuszczalne.
Kibic położył się tuż przy trasie
Do zdarzenia doszło podczas przejazdu Jarosława Szei, rajdowego mistrza Polski z sezonu 2024. Nieznany mężczyzna znalazł się w miejscu, w którym samochód rajdowy poruszał się z dużą prędkością, a następnie przyjął pozycję niemal bezpośrednio na skraju drogi. Chęć wykonania atrakcyjnej fotografii nie może usprawiedliwiać łamania podstawowych zasad obowiązujących na zawodach motorsportowych. W przypadku rajdów nawet niewielka odległość od trasy może oznaczać poważne zagrożenie dla kibica, kierowcy i innych osób obecnych przy odcinku.
- Zdarzenie miało miejsce w piątek podczas odcinka kwalifikacyjnego w Katowicach.
- Mężczyzna położył się około metra od drogi, gdy przejeżdżał Jarosław Szeja.
- Organizatorzy określili zachowanie jako absolutnie niedopuszczalne.
- Niebezpieczne sytuacje mogą skutkować przerwaniem odcinka specjalnego.
Mocny apel organizatorów Rajdu Polski
Organizatorzy zawodów od razu odnieśli się do incydentu. "Niestety nie wszyscy rozumieją, jak ogromne zagrożenie niesie ze sobą zachowanie widoczne na zdjęciu. Jest ono absolutnie niedopuszczalne i może doprowadzić do tragicznych konsekwencji", przekazali. Podkreślili również, że podobne sytuacje przekreślają piękno rajdów oraz wysiłek zawodników i setek osób zaangażowanych w przygotowanie imprezy. Zaapelowali do kibiców o odpowiedzialność, współpracę z organizatorem oraz stanowcze reagowanie na przypadki łamania zasad bezpieczeństwa.
Działacze zaznaczyli, że nie chcą, aby polskie rajdy były kojarzone z brakiem wyobraźni i lekceważeniem przepisów. W komunikacie przypomnieli, że część samochodów znajdujących się w stawce jest wyposażona w specjalne kamery wykorzystujące sztuczną inteligencję. Urządzenia automatycznie wykrywają niebezpieczne sytuacje, a informacja o takim zdarzeniu natychmiast trafia do Centrum Kierowania Rajdem. W konsekwencji jeden kibic może doprowadzić do zatrzymania rywalizacji i odebrać widowisko tysiącom pozostałych fanów.
Bezpieczeństwo kibiców problemem polskiego klasyka
Obawy organizatorów nie są przypadkowe. W przeszłości podczas Rajdu Polski dochodziło do podobnych incydentów. Gdy impreza odbywała się na mazurskich szutrach, a tłumy kibiców przyjeżdżały do Mikołajek, część fanów ustawiała się zbyt blisko trasy. Zdarzały się także przypadki, w których śmiałkowie znajdowali się niemal na drodze nadjeżdżających samochodów. Niewłaściwe zachowanie kibiców było jednym z powodów, dla których Rajd Polski wypadł z kalendarza rajdowych mistrzostw świata.
Impreza wróciła do cyklu WRC jednorazowo w sezonie 2024, ale również wtedy problemy z zachowaniem fanów miały wpływ na przebieg rywalizacji. Ze względów bezpieczeństwa kilka odcinków specjalnych trzeba było odwołać, a inne opóźniono lub skrócono. Każdy kolejny przypadek ignorowania poleceń służb i zasad wyznaczania stref dla kibiców może mieć więc znaczenie nie tylko dla bieżącej rundy, lecz także dla przyszłości zawodów na międzynarodowej arenie.
Rajd Polski jest obok Rajdu Monte Carlo jedną z najstarszych imprez rajdowych na świecie. Po 20 latach obecności na mazurskich trasach zawody przeniosły się na Śląsk. Zmiana lokalizacji ma pomóc w staraniach o powrót do kalendarza mistrzostw świata. Obecnie polski klasyk jest rundą mistrzostw Europy, czyli ERC. Tegoroczna edycja potrwa od 24 do 26 lipca, a jej powodzenie zależy również od tego, czy kibice będą stosować się do zasad wyznaczonych przez organizatorów.