Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Ceny gazu w Europie przekroczyły 100 euro. Ministrowie UE mają mało rozwiązań
Ceny gazu w Europie przekroczyły 100 euro za MWh, po raz pierwszy od 2022 roku.
Ministrowie UE nie chcą oficjalnie nakazywać gospodarstwom domowym ograniczenia zużycia energii.
Państwa spierają się o subsydia, elastyczność fiskalną i wspólne zakupy surowców.
Długoterminowa elektryfikacja gospodarki postępuje, ale napotyka opór w sprawie podatków i kompetencji Brukseli.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Europa wchodzi w sezon zimowy z rosnącą presją na rynku energii i coraz mniejszą liczbą łatwych decyzji do podjęcia. W środę ceny gazu na europejskim rynku przekroczyły 100 euro za megawatogodzinę, po raz pierwszy od 2022 roku. Na wzrost wpłynęły jednocześnie nerwowe, ostatnie zakupy mające uzupełnić europejskie magazyny oraz presja na dostawy związana z wojną na Bliskim Wschodzie. Ministrowie energii państw Unii Europejskiej, którzy spotkali się w czwartek w Luksemburgu, przyznali w praktyce, że zarówno Bruksela, jak i rządy krajowe wyczerpały większość krótkoterminowych sposobów ograniczania wzrostu cen.
Krótkoterminowe narzędzia są na wyczerpaniu
Wysoki rangą urzędnik europejski, cytowany anonimowo, ocenił, że większość krótkoterminowych możliwości została już wykorzystana, a władzom pozostaje przede wszystkim zarządzanie kryzysem. Przez ostatni rok rządy próbowały łagodzić skutki drożyzny za pomocą programów związanych z odnawialnymi źródłami energii, podatków od nadzwyczajnych zysków oraz kosztownych dopłat do paliw. Rozwiązania te nie usunęły jednak obaw odbiorców. W wielu państwach niezadowolenie przerodziło się w protesty. Irlandzki minister energii Darragh O’Brien, którego kraj sprawuje obecnie rotacyjną prezydencję w UE, podkreślił, że Unia i państwa członkowskie nie dysponują rozwiązaniem, które mogłoby po prostu wymazać podwyżki. Jego zdaniem obecna debata powinna dotyczyć przejścia od doraźnej pomocy do bardziej trwałych działań.
Od rozpoczęcia wojny rządy przeznaczyły 18 mld euro na ulgi podatkowe dotyczące paliw kopalnych.
Unijne zobowiązanie dotyczące uwolnienia strategicznych zapasów ma objąć ponad 40 mln baryłek, dodatkowo do 10 mln baryłek zadeklarowanych przez Paryż.
Komisarz do spraw energii Dan Jørgensen apeluje, aby nowe dopłaty były ograniczone, czasowe i kierowane do najbardziej potrzebujących.
Rządy nie chcą oficjalnie nakazywać oszczędzania
Największy opór podczas spotkania wzbudziła kwestia ograniczania popytu. Dan Jørgensen już wcześniej sugerował, że konsumenci i przedsiębiorstwa powinni zmniejszyć zużycie energii, aby złagodzić presję na rynek. Ministrowie nie chcieli jednak, aby taki apel stał się oficjalną polityką Unii. Fiński sekretarz stanu w resorcie energii Mika Nykänen mówił, że celem nie powinno być ograniczanie ludzi, lecz zmiana zachowań w mniej dotkliwy sposób. Jako przykład wskazał dopłaty do poprawy efektywności energetycznej budynków, w tym do wymiany okien. W jego ocenie przemysł naturalnie reaguje na wysokie ceny, natomiast gospodarstwa domowe mogą potrzebować zachęt.
Polski sekretarz stanu do spraw energii Wojciech Wrochna zwracał uwagę, że redukcja popytu wpływa zarówno na przemysł, jak i na przedsiębiorstwa, ale nie rozwiązuje problemu długoterminowo. Szwedzka minister energii Ebba Busch oceniła z kolei, że wysokie ceny same będą ograniczać popyt. Skala sprzeciwu sprawiła, że Jørgensen nie przedstawił na spotkaniu nowej propozycji formalnego ograniczenia zużycia. Zamiast tego skupił się na dopłatach. Przyznał przy tym, że w wyjątkowej sytuacji mogą one obejmować zarówno paliwa kopalne, jak i czystsze alternatywy, ale powinny być czasowe i precyzyjnie adresowane.
Subsydia łagodzą szok, ale pogłębiają spór
Dopłaty pozostają politycznie najłatwiejszym sposobem reagowania na wzrost cen, ale jednocześnie budzą spory o koszty i skutki uboczne. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostrzegała przywódców państw, aby pomoc była czasowa i kierowana do konkretnych grup. Jej obawy dotyczą między innymi tego, że szerokie subsydia mogą zwiększać popyt na paliwa kopalne oraz zakłócać działanie jednolitego rynku UE. Część państw, w tym Grecja, domaga się większej elastyczności fiskalnej, aby móc zwiększyć wsparcie dla odbiorców energii. Inne rządy ostrzegają, że finansowanie paliw kopalnych może utrwalać zależność od surowców i pogłębiać różnice między państwami.
Litwa zwracała uwagę na ryzyko, że poszczególne państwa zaczną podejmować bardzo różne decyzje krajowe. Taki scenariusz mógłby zwiększyć nierówności w dostępie do pomocy i skomplikować wspólne funkcjonowanie rynku. Dan Jørgensen nie odpowiedział na pytanie, czy rozważane są nowe możliwości zwiększenia swobody budżetowej państw. Równocześnie Ursula von der Leyen odrzuciła postulat utworzenia unijnego podatku od nadzwyczajnych zysków firm naftowych i gazowych. W tym samym czasie koncerny Shell, TotalEnergies i Repsol osiągały najwyższe zyski od 2022 roku, co wzmacniało presję na rządy, aby część dodatkowych dochodów sektora przeznaczyć na ochronę odbiorców.
Kolejne pomysły nie przyniosły szybkiej ulgi
Państwa członkowskie podawały w wątpliwość także wartość propozycji Komisji dotyczącej koordynowania zakupów energii. W teorii wspólne zakupy mogłyby zwiększyć siłę negocjacyjną państw, jednak według Wojciecha Wrochny ich wdrożenie byłoby trudne w przypadku dużych uczestników rynku, którzy mają już ustalone łańcuchy dostaw. Nie widać również wyraźnego efektu wcześniejszych decyzji dotyczących strategicznych zapasów ropy i oleju napędowego. Unia zobowiązała się do przyspieszenia ich uwalniania w odpowiedzi na presję ze strony Stanów Zjednoczonych, ale działanie to nie przełożyło się dotąd na istotne obniżenie kosztów paliw. Podobnie opóźnienie wymogów dotyczących monitorowania metanu nie wpłynęło na ceny. Branża twierdziła wcześniej, że te regulacje były źle zaprojektowane i mogły zakłócić dostawy.
Długoterminowa transformacja także napotyka opór
Nie wszystkie działania przynoszą wyłącznie negatywne rezultaty. Rozwiązania mające obniżać ceny energii elektrycznej i zachęcać odbiorców do odchodzenia od importowanych paliw kopalnych zaczynają działać. W Europie rośnie sprzedaż pomp ciepła i samochodów elektrycznych. Dan Jørgensen przekonywał, że nie istnieje pojedyncze rozwiązanie, które rozwiąże cały problem, ale suma wielu działań może mieć znaczenie. Jednocześnie nawet długoterminowa elektryfikacja gospodarki staje się źródłem konfliktów między państwami a Brukselą.
Komisja przedstawiła propozycję, która ma uczynić rachunki za prąd bardziej przystępnymi i przyspieszyć elektryfikację. Jednym z jej założeń jest to, aby energia elektryczna nie była opodatkowana wyżej niż gaz ziemny. Państwa członkowskie sprzeciwiły się jednak części podatkowej, twierdząc, że Komisja może przekraczać kompetencje wynikające z traktatów. Zmiany podatkowe wymagają jednomyślnej zgody państw. Szwecja ostrzegała przed dużym oporem, Niemcy i Polska zgłaszały obawy dotyczące wpływu propozycji na przemysł i krajowe systemy podatkowe, a Włochy wskazywały, że zmiana stawek może w niektórych sytuacjach podnieść koszty energii zamiast zachęcać do przechodzenia na prąd. W rezultacie Europa zbliża się do zimy z rosnącymi cenami i ograniczonym polem manewru, a spór o to, kto i jak ma finansować ochronę odbiorców, pozostaje nierozstrzygnięty.