Donald Trump może być narażony na zarzut poważnego naruszenia zasad etyki po przekazaniu trojgu współpracowników po 45 tys. dolarów w gotówce. Pieniądze otrzymały Natalie Harp, Margo Martin i Chamberlain Harris, a na formularzach ujawnień finansowych opisano je jako świąteczny prezent gotówkowy. Organizacja Campaign Legal Center złożyła w tej sprawie skargę do Office of Government Ethics, uznając, że dochodzenie jest wyraźnie uzasadnione.
Wątpliwości dotyczą federalnego przepisu
Norm Eisen, który za prezydentury Baracka Obamy zajmował się etyką i reformą administracji, ocenił, że płatności mogą naruszać przepis 18 USC 209. Zakazuje on pracownikom władzy wykonawczej USA otrzymywania wynagrodzenia lub jego uzupełnienia z innego źródła niż rząd Stanów Zjednoczonych, jeśli pieniądze są zapłatą za wykonywanie oficjalnych obowiązków. W praktyce przepis ma chronić urzędników przed uzależnieniem ich lojalności od prywatnego darczyńcy albo od osoby sprawującej władzę.
Każda z trzech osób otrzymujących pieniądze zarabia rocznie 150 tys. dolarów, więc prezent odpowiadał 30 proc. jej pensji. Eisen podkreślił, że nie chodzi o drobny upominek, lecz o znaczące kwoty, które mogą być traktowane jako dodatkowy dochód. James Thurber, specjalista do spraw etyki i założyciel Center for Congressional and Presidential Studies na American University, określił płatności jako legalne, ale całkowicie nieetyczne.
Skarga i stanowisko Białego Domu
Kedric Payne z Campaign Legal Center stwierdził, że przepisy zakazujące dodatkowego dochodu mają zagwarantować, iż priorytetem pracowników państwowych pozostanie służba publiczna, a nie interesy zamożnego darczyńcy. Organizacja domaga się zbadania sprawy przez Office of Government Ethics. Jeżeli dochodzenie wykazałoby naruszenie, sprawa powinna zostać skierowana do Departamentu Sprawiedliwości.