Quentin Tarantino potwierdził, że napisał scenariusz swojego 10. i zarazem ostatniego filmu. Reżyser nie zamierza jednak od razu rozpoczynać produkcji. W rozmowie w programie The Graham Norton Show zaznaczył, że przed powrotem do kina chce zrealizować kilka innych planów i poświęcić czas rodzinie.
Najpierw teatr, potem decyzja o filmie
Tarantino powiedział, że ma scenariusz, który mógłby nakręcić i który naprawdę bardzo mu się podoba. Zanim podejmie ostateczną decyzję, chce jednak ukończyć sztukę The Popinjay Cavalier, przygotowywaną z myślą o londyńskim West Endzie. Przedstawienie ma rozpocząć pokazy przedpremierowe 23 lutego 2027 roku, a jego oficjalne otwarcie zaplanowano na 18 marca.
Po zakończeniu pracy nad sztuką twórca zamierza spędzić trochę czasu z rodziną, a następnie zobaczyć, czego będzie chciał od kolejnego projektu. Oznacza to, że na razie nie ma konkretnego terminu rozpoczęcia zdjęć, obsady ani daty premiery 10. filmu. Tarantino nie sprawia też wrażenia, jakby chciał przyspieszać prace.
Dziesiąty film pozostaje finałem kariery reżysera
Podczas rozmowy Tarantino nie wycofał się z planu zakończenia kariery reżyserskiej po 10. filmie. O takim limicie mówił już wcześniej, jeszcze przed premierą ósmego obrazu, a jego dziewiątym projektem była produkcja Pewnego razu... w Hollywood z 2019 roku. Wśród jego najbardziej znanych filmów znajdują się między innymi Pulp Fiction, Bękarty wojny i Django.
Wokół finałowego projektu przez lata pojawiały się różne doniesienia. Tarantino zdementował między innymi informacje o planach wyreżyserowania filmu Star Trek, określanego wcześniej jako bardzo nietypowy. Z kolei zapowiadany projekt The Movie Critic został ostatecznie porzucony. Nie oznacza to jednak, że twórca całkowicie znika z kina. W przygotowaniu znajduje się kontynuacja Pewnego razu... w Hollywood, zatytułowana The Further Mis-Adventures of Cliff Booth, napisana przez Tarantino i reżyserowana przez Davida Finchera.