Volvo EX90 pokazuje, że ograniczenie liczby przycisków nie zawsze musi oznaczać gorszą obsługę. Po tygodniu jazdy tym elektrycznym SUV em uwagę testującego zwrócił sposób regulacji fotela. Zamiast kilku osobnych przełączników, spotykanych w wielu samochodach klasy premium, Volvo zastosowało jeden kwadratowy element sterujący.
Jeden przełącznik obsługuje kilka funkcji
Podstawowe ruchy siedziska i oparcia, czyli regulację góra dół oraz przód tył, wykonuje się tym samym przełącznikiem. Przycisk umieszczony pośrodku działa jak przełącznik zmiany trybu. Po jego naciśnięciu element odpowiada za pochylenie oraz podparcie lędźwiowe. Jeżeli samochód jest wyposażony w masaż, odpowiednie opcje pojawiają się na głównym ekranie.
Takie rozwiązanie ogranicza liczbę fizycznych elementów, ale według relacji z testu pozostaje łatwe do zrozumienia. Kierowca nie musi szukać kilku podobnych przycisków ani zastanawiać się, który z nich odpowiada za konkretną część fotela. Obsługa jest oparta na jednym elemencie, a zmiana jego funkcji odbywa się w sposób przewidywalny.
Minimalizm nie sprawdza się przy każdej funkcji
Volvo zastosowało podobny pomysł przy sterowaniu szybami, ale w tym przypadku efekt oceniono znacznie gorzej. EX90 ma dwa przełączniki szyb, mimo że samochód jest wyposażony w cztery elektrycznie otwierane szyby. Aby sterować szybami z przodu lub z tyłu, trzeba przełączać tryb działania elementów.
Różnica wynika z częstotliwości używania obu funkcji. Ustawienie fotela zwykle wykonuje się raz, a później pozostawia bez zmian. Szyby są natomiast regularnie otwierane i zamykane, więc dodatkowe przełączanie trybu może szybko stać się uciążliwe. To pokazuje, że ten sam pomysł ergonomiczny może być trafny w jednym miejscu i nietrafiony w innym.
Uproszczone sterowanie fotelem nie zmienia ogólnej oceny całego interfejsu EX90, ale jest przykładem dobrze wykorzystanego minimalizmu. Mniejsza liczba elementów nie musi pogarszać obsługi, jeśli funkcje są logicznie przypisane, a użytkownik nie korzysta z nich nieustannie.