W londyńskiej dzielnicy East London działa dom założycieli, który ma być alternatywą dla typowego modelu hacker house’u znanego z San Francisco. W Lift House mieszka sześć osób związanych z technologią i startupami. Wspólnie pracują nad firmami, ale dzielą także codzienne obowiązki, gotują, grają w siatkówkę, organizują kolacje i znajdują czas na hobby. Pomysł opiera się na założeniu, że ambitna praca nad spółką nie musi oznaczać rezygnacji ze snu, zdrowia i życia poza biznesem.
Dom założycieli, ale nie obóz pracy
Lift House mieści się w sześciopiętrowym budynku stojącym przy wodzie, na terenie nowej zabudowy we wschodnim Londynie. Dom oficjalnie wystartował w marcu. Rowan Aldean, 26-letni przedsiębiorca, oraz jego żona Zahraa, 22-letnia przyszła doktorantka zajmująca się badaniami farmaceutycznymi, mieszkają tam od maja. Aldean powiedział, że w ubiegłym roku sprzedał poprzednią firmę za kilka milionów, a obecnie prowadzi startup z obszaru stosowanej sztucznej inteligencji, pomagający przedsiębiorstwom wdrażać agentów AI. Jak w innych tego typu miejscach, Lift House jest jednocześnie przestrzenią do pracy nad startupami oraz domem współdzielonym przez jego mieszkańców.
Nazwa odnosi się do windy znajdującej się w budynku, ale także do misji, którą Aldean przypisuje temu miejscu. Lift House ma podnosić na duchu i wspierać założycieli, zamiast zmuszać ich do ciągłego udowadniania, że pracują wystarczająco ciężko. Pobyt nie ma sztywnego harmonogramu. Niektórzy mieszkańcy zostają na miesiąc, inni planują spędzić w domu co najmniej pół roku. Każdy kupuje własne produkty spożywcze, choć grupa często gotuje razem i dzieli się składnikami. Obowiązki związane ze sprzątaniem są rozdzielone między mieszkańców, a wysokość czynszu nie została ujawniona.
Równowaga jako część modelu
Mieszkańcy Lift House mówią o równowadze jako o jednym z głównych celów wspólnego życia. W niedziele prowadzą journaling, czyli wspólne zapisywanie i omawianie własnych nawyków. Praktykę wprowadził David Amor, 28-letni założyciel firmy zajmującej się coachingiem i treningiem mózgu dla przedsiębiorców oraz liderów. Uczestnicy przyglądają się między innymi temu, ile czasu spędzili w naturze, jak się odżywiali i ile się ruszali. Luke, 27-letni twórca firmy zajmującej się marketingiem opartym na AI, powiedział, że po zamieszkaniu w domu zaczął zdrowiej jeść, częściej ćwiczyć i dłużej spać. Zwrócił też uwagę na pozornie prostą zmianę, jaką jest regularne jedzenie lunchu.
- We wtorkowe wieczory mieszkańcy grają w siatkówkę jako drużyna domu w lokalnej lidze.
- Wan Ying L, która odeszła z poprzedniego startupu AI i pracuje nad nowym pomysłem, czasem gra na pianinie w salonie.
- Grupa gra w Catan, odwiedza wystawy sztuki i organizuje wspólne kolacje.
- Presence Plumb, strategia technologiczna, urządza na dachu kolacje z potrawami inspirowanymi narodowościami mieszkańców, między innymi iracką i hiszpańską.
- Na kolacje Plumb zapraszani są założyciele, badacze, inwestorzy i operatorzy, którzy rozmawiają o technologii oraz inwestycjach.
Każdy pracuje po swojemu
Wspólne mieszkanie nie oznacza jednego rytmu dnia. Amor wstaje około ósmej rano i po przebudzeniu daje sobie zaledwie 30 sekund, zanim rozpocznie poranną pracę. Chce w pierwszej części dnia realizować jasno określony cel, zanim pojawią się rozpraszacze. Później bierze zimny prysznic, który, jak twierdzi, pomaga mu uzyskać motywację. Luke zaczyna dzień około 8:30. Jego współzałożyciel Varun, 27 lat, zwykle przyjeżdża do Lift House na wspólną pracę, a obaj rozpoczynają ją około dziewiątej od rozmowy z zespołem. Aldean natomiast rzadko wstaje przed dziesiątą, chyba że czeka go ważne wydarzenie, takie jak rozmowa z inwestorem.
Ta różnorodność ma odróżniać Lift House od miejsc, w których wspólnota powstaje wokół jednej, bardzo intensywnej rutyny. Aldean żartuje, że brytyjskim znakiem rozpoznawczym domu jest wspólne picie herbaty, podczas gdy w San Francisco dominować ma kawa z filtrem. Poważniejsza różnica dotyczy jednak nie napojów, lecz podejścia do sukcesu. Aldean uważa, że w Londynie nie ma takiej potrzeby organizowania pokazowych, przesadnie rozbudowanych wydarzeń. Jako przykład wskazuje DeepMind, którego zespoły miały osiągać przełomowe rezultaty i zdobywać Nagrody Nobla bez podobnej oprawy.
W tym ujęciu Lift House wpisuje się w szersze zjawisko określane jako „Londonmaxxing”. Termin opisuje próbę maksymalnego wykorzystania tego, co oferuje londyński ekosystem technologiczny, bez kopiowania całego stylu pracy Doliny Krzemowej. Londyn jest postrzegany jako mniej efektowny i mniej skoncentrowany na wizerunku założyciela niż San Francisco, ale ambicje pozostają podobne. Chodzi o budowanie dużych firm, zdobywanie kapitału i osiąganie dominującej pozycji na rynku. Wysokie tempo rozwoju sektora AI zwiększa zainteresowanie brytyjską sceną technologiczną i zachęca kolejne osoby do podejmowania ryzyka.
Według danych Dealroom przywołanych w materiale, londyńskie startupy AI pozyskały w 2026 roku 12 miliardów dolarów z łącznej kwoty 14,7 miliarda dolarów zebranej przez wszystkie startupy w Londynie. Sześć firm pozyskało ponad 500 milionów dolarów: Wayve, Superintelligence, ElevenLabs, Recursive, Ineffable Intelligence oraz Isomorphic Labs. Trzy ostatnie zostały założone przez osoby związane wcześniej z DeepMind. Te liczby nie opisują bezpośrednio Lift House, ale pokazują środowisko, w którym jego mieszkańcy próbują budować firmy. W Londynie rośnie przekonanie, że można tworzyć ambitne spółki technologiczne, zachowując jednocześnie szersze życie społeczne.
Londyn zamiast Doliny Krzemowej
Mieszkańcy Lift House opisują różnicę między Londynem a San Francisco także przez pryzmat presji kulturowej. Brytyjscy założyciele muszą mierzyć się z niechęcią do ryzyka, skłonnością do nadmiernej skromności oraz wstydem związanym z porażką. W rozmowach pojawia się również pojęcie „tall poppy syndrome”. Oznacza ono sytuację, w której osoba zostaje najpierw wyniesiona przez otoczenie, a później ostro krytykowana, gdy osiągnie zbyt duży sukces. Według rozmówców sprawia to, że część założycieli niechętnie publicznie pokazuje swoje osiągnięcia. Presja wygląda więc inaczej niż w środowisku, które otwarcie promuje kult pracy, długie sprinty i nieustanne zwiększanie tempa.
W materiale przywołano opowieści o skrajnych przykładach działania hacker house’ów w San Francisco. Chodzi między innymi o nielegalne urządzanie przestrzeni w magazynach, wystawne imprezy, życie w namiocie oraz 72-godzinne sprinty kojarzone z modelem pracy 996. Nie każdy dom założycieli działa w taki sposób, ale właśnie ten obraz stał się dla Lift House punktem odniesienia. Aldean wspominał swój pobyt w hacker house’ie w Bay Area, gdzie biurka wszystkich mieszkańców były skierowane do ściany, a głównym celem było skupienie na budowie produktu. Zwracał też uwagę na atmosferę plotek i obawę, że negatywne informacje o jednej osobie mogą zostać wykorzystane przez kogoś innego.
Luke uważa, że Londyn jest dobrym miejscem dla założyciela na wczesnym etapie budowy firmy. Wskazuje na sieć kontaktów, dostęp do kapitału zalążkowego oraz możliwość prowadzenia życia, które nie ogranicza się do technologii. Amor porównuje londyńskie środowisko założycieli pod względem kulturowym bardziej do Nowego Jorku niż do San Francisco. Różnorodność miasta pozwala znaleźć aktywności związane nie tylko ze startupami, lecz także z klubami prowadzonymi przez założycieli, wydarzeniami dotyczącymi dobrostanu i wieczorami jazzowymi. Plumb opisuje londyńską scenę jako spokojniejszą, bardziej zrównoważoną i autentyczną, a także mniej podporządkowaną jednemu typowi przedsiębiorcy technologicznego.
Korzyści Londynu i presja ekspansji
Londyn ma również argumenty finansowe i biznesowe. Luke oraz Varun w dużej mierze uniknęli finansowania venture capital na początku działalności, korzystając z brytyjskich programów SEIS i EIS. Mechanizmy te mają zachęcać inwestorów indywidualnych do lokowania pieniędzy w lokalnych startupach. Luke wyjaśniał, że dla części osób przekazanie środków młodej firmie może wiązać się z podobnym obciążeniem podatkowym jak zapłacenie podatku dochodowego, co zwiększa atrakcyjność takiej inwestycji. Założyciele zwracają także uwagę na różnicę w sprzedaży. Rynek amerykański może przynosić szybkie zwycięstwa, ale jest bardziej krótkotrwały. W Wielkiej Brytanii trudniej zamknąć sprzedaż, jednak klient, który już zdecyduje się na współpracę, ma według nich zostać z firmą na dłużej.
Droga wielu brytyjskich startupów ostatecznie prowadzi jednak do Stanów Zjednoczonych. Wielka Brytania zapewnia dostęp do wykwalifikowanych pracowników z uczelni takich jak Oxford i Cambridge, a także położenie czasowe ułatwiające współpracę z Europą, Bliskim Wschodem, Azją i częścią Ameryki Północnej. USA oferują natomiast największą gospodarkę świata oraz większą liczbę inwestorów gotowych wystawiać duże czeki na różnych etapach rozwoju firmy. Varun opisał tę zależność jako rodzaj linii produkcyjnej: spółkę można zacząć budować w jednym kraju, a następnie rozwijać w drugim, albo przejść tę drogę w odwrotnej kolejności.
Presję na przeprowadzkę odczuwają także mieszkańcy Lift House. Luke powiedział, że inwestor z Miami sugerował jemu i Varunowi przeniesienie się do USA. Obaj rozpoczęli już ekspansję na amerykański rynek i nie wykluczają przeprowadzki, która przybliżyłaby ich do klientów. Jednocześnie podkreślają, że lubią Londyn. Ta sprzeczność jest szerszym problemem brytyjskiego i europejskiego ekosystemu technologicznego. Plumb mówiła o pracy na rzecz wzmacniania europejskiego środowiska, natomiast Aldean zauważał, że wielu założycieli deklaruje optymizm wobec Londynu do momentu, gdy pojawia się możliwość wyjazdu. Dla Lift House równowaga nie dotyczy więc wyłącznie planu dnia, lecz także pytania, czy da się rozwijać globalną firmę bez opuszczania miejsca, w którym chce się żyć.
Eksperyment na ograniczony czas
Umowa najmu Lift House ma obowiązywać jeszcze około roku, a mieszkańcy chcieliby utrzymać projekt tak długo, jak będzie to możliwe. W Londynie takich miejsc jest niewiele, choć miasto regularnie gości krótkoterminowe wydarzenia dla twórców technologii, między innymi cykl Solana Hacker House. Na rynku działają również bardziej publiczne, globalne sieci domów współdzielonych. Pochodząca z San Francisco sieć The Residency rozszerzyła działalność na Londyn w ubiegłym roku, a BaseJump zapowiada londyńską wersję swojego programu. Lift House nie jest więc jedyną próbą stworzenia wspólnej przestrzeni dla założycieli, ale wyróżnia się naciskiem na codzienne nawyki i życie poza firmą.
W 2024 roku dwóch założycieli uruchomiło w Londynie projekt o niemal odwrotnej filozofii, nazwany London Founder House. Sifted opisał go nagłówkiem „Ludzie tutaj nie chcą równowagi między pracą a życiem”. Dom uznawano za pierwszy hacker house w Londynie. Zakończył działalność w ubiegłym roku, ale pozostawił wpływ na lokalny ekosystem dzięki swojej koncepcji, wydarzeniom i sieci kontaktów. Kandydaci do tamtego projektu musieli wcześniej pozyskać co najmniej pół miliona dolarów. W Lift House kryteria są inne. Przyszły mieszkaniec ma pokazać, że ma hobby poza firmą oraz interesuje się aktywnością fizyczną.
Budować coś trwałego, nie ścigać się z wypaleniem
Lift House przedstawia własny model jako próbę połączenia wysokich ambicji z codziennością, która nie jest całkowicie podporządkowana startupowi. Wspólna praca pozostaje centrum domu, ale obok niej pojawiają się sport, muzyka, gotowanie, sztuka i kontakty niezwiązane wyłącznie z pozyskiwaniem kapitału. To propozycja skierowana do osób, które chcą wykorzystać londyńskie zaplecze technologiczne, a jednocześnie nie kopiować najbardziej wyczerpujących elementów kultury Doliny Krzemowej. „Kultura polega na budowaniu czegoś, co przetrwa, a niekoniecznie na wypaleniu się w pogoni za chwilowym blaskiem”, powiedział Aldean. Właśnie tę zasadę Lift House próbuje przełożyć na sposób wspólnego mieszkania i pracy.